<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Kopiński: Hłasko albo szelest papierowej legendy</title>
	<atom:link href="http://44.org.pl/2009/06/16/kopinski-hlasko-albo-szelest-papierowej-legendy/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://44.org.pl/2009/06/16/kopinski-hlasko-albo-szelest-papierowej-legendy/</link>
	<description>Magazyn Apokaliptyczny</description>
	<lastBuildDate>Tue, 17 Jan 2012 10:33:29 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
	<item>
		<title>Autor: Obserwator</title>
		<link>http://44.org.pl/2009/06/16/kopinski-hlasko-albo-szelest-papierowej-legendy/comment-page-1/#comment-1331</link>
		<dc:creator>Obserwator</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 18 Jun 2009 23:13:32 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://44.org.pl/?p=1923#comment-1331</guid>
		<description>Ale też i ci dzisiejsi &quot;dzicy&quot; to takie juz zupełnie oswojone bestie z zoologu, jeśli tych dawnych zestawić z jakimś Wojasińskim, nie mówiąc już o epigonach okołomikołowskich ;-)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Ale też i ci dzisiejsi &#8222;dzicy&#8221; to takie juz zupełnie oswojone bestie z zoologu, jeśli tych dawnych zestawić z jakimś Wojasińskim, nie mówiąc już o epigonach okołomikołowskich ;-)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Arturo</title>
		<link>http://44.org.pl/2009/06/16/kopinski-hlasko-albo-szelest-papierowej-legendy/comment-page-1/#comment-1330</link>
		<dc:creator>Arturo</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 18 Jun 2009 21:55:06 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://44.org.pl/?p=1923#comment-1330</guid>
		<description>W ogóle czytanie zdaje się dla dwudziestolatków dziś obciachem. Dlatego szkoda dzikich pisarzy... Bo to byli jednak pisarze, bo to były jednak jakieś emocje... Do takich smutnych konstatacji dochodzę jako belfer. Studentka polonistyki, która nie kojarzy z niczym np. Stasiuka to najbardziej przerażający obraz dzisiejszych czasów.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>W ogóle czytanie zdaje się dla dwudziestolatków dziś obciachem. Dlatego szkoda dzikich pisarzy&#8230; Bo to byli jednak pisarze, bo to były jednak jakieś emocje&#8230; Do takich smutnych konstatacji dochodzę jako belfer. Studentka polonistyki, która nie kojarzy z niczym np. Stasiuka to najbardziej przerażający obraz dzisiejszych czasów.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Obserwator</title>
		<link>http://44.org.pl/2009/06/16/kopinski-hlasko-albo-szelest-papierowej-legendy/comment-page-1/#comment-1329</link>
		<dc:creator>Obserwator</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 18 Jun 2009 20:12:23 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://44.org.pl/?p=1923#comment-1329</guid>
		<description>&quot;Balzac dla gówniarzy&quot; Kijowskiego był wyzwiskiem, ale i określenie &quot;literatura młodzieżowa&quot; do komplementów raczej nie należy ;-) Nawet gdy się je opatrzy zastrzeżeniami, że najtrudniej pisać dla dzieci etc., pod czym najczęściej kryje się obłudne lekceważenie dla pisarstwa drugiej sorty.

Co do oddziaływania na małolatów, to nie wiem, jak jest wśród nich teraz, ale już za moich czasów, w pierwszej połowie lat 90., Hłasko wraz z Wojaczkiem, Bursą i &quot;dżinsowym&quot; Stachurą należeli do archaicznych obciachów pokolenia poprzedniej dekady i niemal nikt z nas ich nie czytał. Zastępowali ich wówczas - jawiący się z perspektywy nie mniej obciachowo - Stasiuk z Podsiadłą. Zresztą wątpliwe nawet, by w dzisiejszych czasach została jeszcze w ogóle przestrzeń dla takich niby to dzikich pisarzy...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>&#8222;Balzac dla gówniarzy&#8221; Kijowskiego był wyzwiskiem, ale i określenie &#8222;literatura młodzieżowa&#8221; do komplementów raczej nie należy ;-) Nawet gdy się je opatrzy zastrzeżeniami, że najtrudniej pisać dla dzieci etc., pod czym najczęściej kryje się obłudne lekceważenie dla pisarstwa drugiej sorty.</p>
<p>Co do oddziaływania na małolatów, to nie wiem, jak jest wśród nich teraz, ale już za moich czasów, w pierwszej połowie lat 90., Hłasko wraz z Wojaczkiem, Bursą i &#8222;dżinsowym&#8221; Stachurą należeli do archaicznych obciachów pokolenia poprzedniej dekady i niemal nikt z nas ich nie czytał. Zastępowali ich wówczas &#8211; jawiący się z perspektywy nie mniej obciachowo &#8211; Stasiuk z Podsiadłą. Zresztą wątpliwe nawet, by w dzisiejszych czasach została jeszcze w ogóle przestrzeń dla takich niby to dzikich pisarzy&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Arturo</title>
		<link>http://44.org.pl/2009/06/16/kopinski-hlasko-albo-szelest-papierowej-legendy/comment-page-1/#comment-1327</link>
		<dc:creator>Arturo</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 18 Jun 2009 16:30:54 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://44.org.pl/?p=1923#comment-1327</guid>
		<description>Zgoda z zastrzeżeniami:

myśląc o tzw. &quot;literaturze dla gówniarzy&quot; nie używam tego pojęcia w sensie pejoratywnym (a tak przecież czynił Kijowski). Właśnie Tyrmand i Hłasko do dziś odziaływują nadal na wyobraźnię, natomiast do całych ton &quot;poważnej&quot; literatury pisanej w tym czasie się nie wraca. To był właśnie czas buńczucznego wkraczania młodości, synczyzny na parnas. Hłasko ucieleśniał ten proces, stał się jednym z jego symboli. Nie wydaje mi się to rzeczą złą.

Nie widzę też przepaści między &#039;Benkiem&#039; a &#039;Pierwszym krokiem&#039;. Pamiętajmy, że &#039;Pierwszy krok&#039; jednak wyprzedza &#039;Benka&#039; o pięć lat. Inspirująca rola Hłaski dla Nowakowskiego w okolicach debiutu nie daje się podważyć. W czasie, kiedy wychodził w kraju Benek Hłasko już od trzech lat był na emigracji, co miało zły wpływ na jego twórczość. Ten człowiek bez Polski nie potrafił pisać...

No i last but not least Hłasko kojarzy mi się z zużytym amerykańskim dżemsem (nie syrenką:)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Zgoda z zastrzeżeniami:</p>
<p>myśląc o tzw. &#8222;literaturze dla gówniarzy&#8221; nie używam tego pojęcia w sensie pejoratywnym (a tak przecież czynił Kijowski). Właśnie Tyrmand i Hłasko do dziś odziaływują nadal na wyobraźnię, natomiast do całych ton &#8222;poważnej&#8221; literatury pisanej w tym czasie się nie wraca. To był właśnie czas buńczucznego wkraczania młodości, synczyzny na parnas. Hłasko ucieleśniał ten proces, stał się jednym z jego symboli. Nie wydaje mi się to rzeczą złą.</p>
<p>Nie widzę też przepaści między &#8216;Benkiem&#8217; a &#8216;Pierwszym krokiem&#8217;. Pamiętajmy, że &#8216;Pierwszy krok&#8217; jednak wyprzedza &#8216;Benka&#8217; o pięć lat. Inspirująca rola Hłaski dla Nowakowskiego w okolicach debiutu nie daje się podważyć. W czasie, kiedy wychodził w kraju Benek Hłasko już od trzech lat był na emigracji, co miało zły wpływ na jego twórczość. Ten człowiek bez Polski nie potrafił pisać&#8230;</p>
<p>No i last but not least Hłasko kojarzy mi się z zużytym amerykańskim dżemsem (nie syrenką:)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Obserwator</title>
		<link>http://44.org.pl/2009/06/16/kopinski-hlasko-albo-szelest-papierowej-legendy/comment-page-1/#comment-1326</link>
		<dc:creator>Obserwator</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 18 Jun 2009 15:22:19 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://44.org.pl/?p=1923#comment-1326</guid>
		<description>Z Twojego komentarza, w zamiarze polemicznego wobec felietonu i mającego bronić MH, wynika, Arturze, tylko jeszcze mocniejsze potwierdzenie moich tez.

Po pierwsze, więc w istocie stwierdzasz, z czym chętnie się zgodzę, że Hłasko jest pisarzem dla gówniarzy ;-) [co napisał Kijowski o Tyrmandzie, więc żeby, jak to w literaturze, wszystko się ze sobą splatało].

Po drugie, że sentyment do pisarstwa Hłaski jest tego samego gatunku, co nostalgia za pierwszą wueską albo syrenką i innych &quot;rzeczy pospolitych&quot;, czemu też nie zaprzeczę. Nie zmienia to bowiem faktu, że podobnie jak tamte były wyrobami pojazdopodobnymi, tak jego książki stanowiły erzace prawdziwej mięsistej prozy, którą naprawdę tworzyli inni, zwłaszcza Nowakowski.

Odwoływanie się przez tego ostatniego do fascynacji twórczością Hłaski (swojego nieomalże równieśnika, a nie jakiegoś starszego patrona, pamiętajmy!) nie zmienia faktu, że już u samych początków obydwu, w drugiej połowie lat 50., Nowakowski był pisarzem o wiele sprawniejszym. Dość przeczytać po którymkolwiek opowiadaniu z &quot;Benka&quot; i &quot;Pierwszego kroku&quot;.

Przypomina to nieco - z tego samego czasu - parę Herbert-Różewicz, z których też, zdaniem wielu, to ten pierwszy miał niby postępować śladami drugiego. Tylko że w tym przypadku też już po pierwszych tomach było widać, który z nich da radę daleko tą drogą zajść, a który skońćzy w recyklingu ;-)

Po trzecie wreszcie, masz rację, że &quot;Pętla&quot; i &quot;Baza&quot; mają swój staroświecki urok, że Apostoł ze swoim przywiązaniem do &quot;książeczki&quot; wzrusza [zwłaszcza mnie jako staroobrzędowca ;-)], a Holoubek broni się mimo że scenarzysta wkłada mu w usta drewno zamiast języka, bo też on bronił się zawsze i w każdej przydzielonej mu roli, jak marna by ona nie była. Czyja to jednak wina, że musiał się bronić, jeśli nie pisarza?

Uścisk dłoni i dobre myśli.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Z Twojego komentarza, w zamiarze polemicznego wobec felietonu i mającego bronić MH, wynika, Arturze, tylko jeszcze mocniejsze potwierdzenie moich tez.</p>
<p>Po pierwsze, więc w istocie stwierdzasz, z czym chętnie się zgodzę, że Hłasko jest pisarzem dla gówniarzy ;-) [co napisał Kijowski o Tyrmandzie, więc żeby, jak to w literaturze, wszystko się ze sobą splatało].</p>
<p>Po drugie, że sentyment do pisarstwa Hłaski jest tego samego gatunku, co nostalgia za pierwszą wueską albo syrenką i innych &#8222;rzeczy pospolitych&#8221;, czemu też nie zaprzeczę. Nie zmienia to bowiem faktu, że podobnie jak tamte były wyrobami pojazdopodobnymi, tak jego książki stanowiły erzace prawdziwej mięsistej prozy, którą naprawdę tworzyli inni, zwłaszcza Nowakowski.</p>
<p>Odwoływanie się przez tego ostatniego do fascynacji twórczością Hłaski (swojego nieomalże równieśnika, a nie jakiegoś starszego patrona, pamiętajmy!) nie zmienia faktu, że już u samych początków obydwu, w drugiej połowie lat 50., Nowakowski był pisarzem o wiele sprawniejszym. Dość przeczytać po którymkolwiek opowiadaniu z &#8222;Benka&#8221; i &#8222;Pierwszego kroku&#8221;.</p>
<p>Przypomina to nieco &#8211; z tego samego czasu &#8211; parę Herbert-Różewicz, z których też, zdaniem wielu, to ten pierwszy miał niby postępować śladami drugiego. Tylko że w tym przypadku też już po pierwszych tomach było widać, który z nich da radę daleko tą drogą zajść, a który skońćzy w recyklingu ;-)</p>
<p>Po trzecie wreszcie, masz rację, że &#8222;Pętla&#8221; i &#8222;Baza&#8221; mają swój staroświecki urok, że Apostoł ze swoim przywiązaniem do &#8222;książeczki&#8221; wzrusza [zwłaszcza mnie jako staroobrzędowca ;-)], a Holoubek broni się mimo że scenarzysta wkłada mu w usta drewno zamiast języka, bo też on bronił się zawsze i w każdej przydzielonej mu roli, jak marna by ona nie była. Czyja to jednak wina, że musiał się bronić, jeśli nie pisarza?</p>
<p>Uścisk dłoni i dobre myśli.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

