<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Credo poetyckie i nowy wiersz Wojciecha Wencla</title>
	<atom:link href="http://44.org.pl/2009/10/21/credo-poetyckie-i-nowy-wiersz-wojciecha-wencla/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://44.org.pl/2009/10/21/credo-poetyckie-i-nowy-wiersz-wojciecha-wencla/</link>
	<description>Magazyn Apokaliptyczny</description>
	<lastBuildDate>Mon, 30 Aug 2010 10:24:31 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
	<item>
		<title>Autor: Sławuś</title>
		<link>http://44.org.pl/2009/10/21/credo-poetyckie-i-nowy-wiersz-wojciecha-wencla/comment-page-1/#comment-1590</link>
		<dc:creator>Sławuś</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 15 Nov 2009 17:11:35 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://44.org.pl/?p=2219#comment-1590</guid>
		<description>Spasiba. Milo sie dowiedziec, że jednak ktoś nas czyta poza nami samymi ;) Z drugiej częsci przydałoby sie knigę zrobić, żeby była bardziej strawna i zrozumiała.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Spasiba. Milo sie dowiedziec, że jednak ktoś nas czyta poza nami samymi ;) Z drugiej częsci przydałoby sie knigę zrobić, żeby była bardziej strawna i zrozumiała.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Obserwator</title>
		<link>http://44.org.pl/2009/10/21/credo-poetyckie-i-nowy-wiersz-wojciecha-wencla/comment-page-1/#comment-1589</link>
		<dc:creator>Obserwator</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 15 Nov 2009 16:41:31 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://44.org.pl/?p=2219#comment-1589</guid>
		<description>A propos: gratki zwłaszcza za pierwszą, krytyczną część szkicu w ostatnim &quot;Kronosie&quot;. Bo druga, afirmatywna niestety, jak to zwykle bywa w tego rodzaju sytuacjach, słabsza. Ale nie umniejsza to wagi całości :-)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>A propos: gratki zwłaszcza za pierwszą, krytyczną część szkicu w ostatnim &#8222;Kronosie&#8221;. Bo druga, afirmatywna niestety, jak to zwykle bywa w tego rodzaju sytuacjach, słabsza. Ale nie umniejsza to wagi całości :-)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Sławuś</title>
		<link>http://44.org.pl/2009/10/21/credo-poetyckie-i-nowy-wiersz-wojciecha-wencla/comment-page-1/#comment-1588</link>
		<dc:creator>Sławuś</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 15 Nov 2009 16:07:44 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://44.org.pl/?p=2219#comment-1588</guid>
		<description>No Kant mówił, że poznajemy tylko to, co stwarzamy. To jest punkt wyjścia całej wspolczesnej filozofii - że wszelki ład jest światu narzucany a nie odkrywany w świecie. Ale to się zgadza z teologią poznośredniowieczą, akcentującą wszechmoc Boga, którego nie wiażą żadne reguly: wiec reguły pochodzą on nas, a co Boskie to jest nieuregulowane. Ale to stwarzanie przez nas reguł może w jakiś sposób podlegać boskiej opatrzności - tak chyba rozumiał Newmana umierający Brzozowski.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>No Kant mówił, że poznajemy tylko to, co stwarzamy. To jest punkt wyjścia całej wspolczesnej filozofii &#8211; że wszelki ład jest światu narzucany a nie odkrywany w świecie. Ale to się zgadza z teologią poznośredniowieczą, akcentującą wszechmoc Boga, którego nie wiażą żadne reguly: wiec reguły pochodzą on nas, a co Boskie to jest nieuregulowane. Ale to stwarzanie przez nas reguł może w jakiś sposób podlegać boskiej opatrzności &#8211; tak chyba rozumiał Newmana umierający Brzozowski.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Lelum</title>
		<link>http://44.org.pl/2009/10/21/credo-poetyckie-i-nowy-wiersz-wojciecha-wencla/comment-page-1/#comment-1583</link>
		<dc:creator>Lelum</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 10 Nov 2009 09:42:42 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://44.org.pl/?p=2219#comment-1583</guid>
		<description>Slawusiu, to musze wlasnie gdzies doczytac: &#039;gdzie&#039; sie lacza poznanie i tworzenie. Dzisiaj kombinuje tak, ze zachodzi konflikt dwoch optyk: wedlug filozoficznej, tj. spekulatywnej, oba porzadki sa rozdzielone, a wedlug teologicznej, czyli w jakims sensie praktycznej (ale, uwaga, praktycznej &#039;w niebie&#039;, tj. &#039;dziejacej sie tu i teraz transcendencji&#039;) ? zlaczone...

Co zas do tomistow, to Maritain byl tomista, a przeciez w kwestiach estetyki, jakims takim bujajacym w oblokach i kompletnie antymetafizycznym modernista.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Slawusiu, to musze wlasnie gdzies doczytac: &#8216;gdzie&#8217; sie lacza poznanie i tworzenie. Dzisiaj kombinuje tak, ze zachodzi konflikt dwoch optyk: wedlug filozoficznej, tj. spekulatywnej, oba porzadki sa rozdzielone, a wedlug teologicznej, czyli w jakims sensie praktycznej (ale, uwaga, praktycznej &#8216;w niebie&#8217;, tj. &#8216;dziejacej sie tu i teraz transcendencji&#8217;) ? zlaczone&#8230;</p>
<p>Co zas do tomistow, to Maritain byl tomista, a przeciez w kwestiach estetyki, jakims takim bujajacym w oblokach i kompletnie antymetafizycznym modernista.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Obserwator</title>
		<link>http://44.org.pl/2009/10/21/credo-poetyckie-i-nowy-wiersz-wojciecha-wencla/comment-page-1/#comment-1580</link>
		<dc:creator>Obserwator</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 10 Nov 2009 00:03:18 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://44.org.pl/?p=2219#comment-1580</guid>
		<description>Rzecz jest spokojnie do wybronienia, nawet bez uciekania się do oczywistych argumentów o nudzie, bo bezruchu w poezji ładu (&quot;Świat&quot; - jedne z najsłabszych, obok starczych epifanii, utworów Miłosza), jeśli uznać, że w świecie po rewolucji/odzarowaniu/sekularyzacji etc. tradycję trzeba restaurować, co się oczywiście w optyce tomistycznej nie mieści, ale nie z takimi zjawiskami sobie ten nurt już radził, zamykając ich niepojętość w zgrabnej formule, że dzieją się one &quot;swoiście&quot; ;-)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Rzecz jest spokojnie do wybronienia, nawet bez uciekania się do oczywistych argumentów o nudzie, bo bezruchu w poezji ładu (&#8222;Świat&#8221; &#8211; jedne z najsłabszych, obok starczych epifanii, utworów Miłosza), jeśli uznać, że w świecie po rewolucji/odzarowaniu/sekularyzacji etc. tradycję trzeba restaurować, co się oczywiście w optyce tomistycznej nie mieści, ale nie z takimi zjawiskami sobie ten nurt już radził, zamykając ich niepojętość w zgrabnej formule, że dzieją się one &#8222;swoiście&#8221; ;-)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Sławuś</title>
		<link>http://44.org.pl/2009/10/21/credo-poetyckie-i-nowy-wiersz-wojciecha-wencla/comment-page-1/#comment-1572</link>
		<dc:creator>Sławuś</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 09 Nov 2009 21:13:11 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://44.org.pl/?p=2219#comment-1572</guid>
		<description>Lelum, to troszke  oftopa, ale ja bym tak stanowczo nie separował tworzenia od poznawania. Dla Boga to to samo z powodu Jewo wszechmocy, a dla nas z powodu naszej lipności. No i co do meritumu czyli odezwania sie węclowego: mię dziwi, że on sie powołuje na tomistów a cytuje modernistów (wszyscy poeci których wymienia). Dla tomisty  swiat jest pełny i wypowiadalny, dla modernisty - dziurawy i niewypowiadalny. Dla tomisty forma istnieje, dla modernisty - trza ją wyprodukować dopiero. No.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Lelum, to troszke  oftopa, ale ja bym tak stanowczo nie separował tworzenia od poznawania. Dla Boga to to samo z powodu Jewo wszechmocy, a dla nas z powodu naszej lipności. No i co do meritumu czyli odezwania sie węclowego: mię dziwi, że on sie powołuje na tomistów a cytuje modernistów (wszyscy poeci których wymienia). Dla tomisty  swiat jest pełny i wypowiadalny, dla modernisty &#8211; dziurawy i niewypowiadalny. Dla tomisty forma istnieje, dla modernisty &#8211; trza ją wyprodukować dopiero. No.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Obserwator</title>
		<link>http://44.org.pl/2009/10/21/credo-poetyckie-i-nowy-wiersz-wojciecha-wencla/comment-page-1/#comment-1510</link>
		<dc:creator>Obserwator</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 26 Oct 2009 23:28:38 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://44.org.pl/?p=2219#comment-1510</guid>
		<description>No to powiedzmy, że tworzenie *zaczyna się* poza kontrolą artysty, ale z późniejszej obróbki tego - niech już będzie - natchnienia nie sposób umysłu wykluczyć ani zlekceważyć jego roli :-)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>No to powiedzmy, że tworzenie *zaczyna się* poza kontrolą artysty, ale z późniejszej obróbki tego &#8211; niech już będzie &#8211; natchnienia nie sposób umysłu wykluczyć ani zlekceważyć jego roli :-)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Lelum</title>
		<link>http://44.org.pl/2009/10/21/credo-poetyckie-i-nowy-wiersz-wojciecha-wencla/comment-page-1/#comment-1508</link>
		<dc:creator>Lelum</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 25 Oct 2009 21:13:05 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://44.org.pl/?p=2219#comment-1508</guid>
		<description>Rzeczywiscie, trudno odroznic impuls od tworzenia (nota bene, prawdopodobnie te dwa czynniki skladaja sie na zjawisko, ktore okreslamy mianem sztuki; po skonczeniu dziela mamy do czynienia z niezliczona acz zapewne skonczona iloscia elukubracji odbiorcow ;-).... Ja w swoim wywodzie (i chyba nie przecze tu sobie) chcialam przedstawic sztuke jako dzialanie stricte wytworcze, w przeciwienstwie do rzekomego jej charakteru poznawczego, stad zejscie na poziom tworczego impulsu, czy jak slusznie okreslasz- &#039;metnej wody&#039;. Mysle poza tym, ze najwartosciowsza sztuka &#039;dzieje sie&#039; poza kontrola artysty. Owszem, on jej uzycza swego intelektu, woli, ciala, ale bez porzadnego, intensywnego impulsu intelekt, wola i cialo staja sie narzedziami &#039;tylko&#039; rzemieslnika (schumannowskie: &#039;Talent pracuje, geniusz tworzy&#039;).

A Lyncha to warto ogladac tylko dla &#039;jak on to zrobil&#039; ;-).</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Rzeczywiscie, trudno odroznic impuls od tworzenia (nota bene, prawdopodobnie te dwa czynniki skladaja sie na zjawisko, ktore okreslamy mianem sztuki; po skonczeniu dziela mamy do czynienia z niezliczona acz zapewne skonczona iloscia elukubracji odbiorcow ;-)&#8230;. Ja w swoim wywodzie (i chyba nie przecze tu sobie) chcialam przedstawic sztuke jako dzialanie stricte wytworcze, w przeciwienstwie do rzekomego jej charakteru poznawczego, stad zejscie na poziom tworczego impulsu, czy jak slusznie okreslasz- &#8216;metnej wody&#8217;. Mysle poza tym, ze najwartosciowsza sztuka &#8216;dzieje sie&#8217; poza kontrola artysty. Owszem, on jej uzycza swego intelektu, woli, ciala, ale bez porzadnego, intensywnego impulsu intelekt, wola i cialo staja sie narzedziami &#8216;tylko&#8217; rzemieslnika (schumannowskie: &#8216;Talent pracuje, geniusz tworzy&#8217;).</p>
<p>A Lyncha to warto ogladac tylko dla &#8216;jak on to zrobil&#8217; ;-).</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Obserwator</title>
		<link>http://44.org.pl/2009/10/21/credo-poetyckie-i-nowy-wiersz-wojciecha-wencla/comment-page-1/#comment-1507</link>
		<dc:creator>Obserwator</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 25 Oct 2009 16:10:05 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://44.org.pl/?p=2219#comment-1507</guid>
		<description>Mi chodziło nie tyle o pierwotny impuls, co już o proces tworzenia. Przykładowy Lynch może sobie być surrealistą, można tak jego filmy czytać i nazywać. Co nie zmienia faktu, że w końcowym efekcie nadaje im żelazną konstrukcję, wrażenie imaginacyjności, fantasmagoryczności i wielość sensów buduje za pomocą środków dogłębnie przemyślanych. A zatem też możliwe jest ich zanalizowanie, rozpisanie na szczegóły, jak i dlaczego to działa. Bez tego odbiór jest ubogi, ograniczając się do powierzchownych impresji.

Na pewno nieraz bywa, jak piszesz: półświadome drgania muzyczne, niejasne intuicje intelektualne itp. domagają się od artysty zrozumienia i wyrażenia, z czego powstaje utwór. Ale pewnie równie często bywa odwrotnie, tzn. brzdąkanie na instrumencie czy klawiaturze bez intencji zbudowania czegoś więcej niż ulotnego nastroju chwili rozwija się we frazy, myśli - i tak też rodzi się kompozycja lub książka (częściej pewnie powieść niż esej, ale ten jak najbardziej też).

W tym punkcie zresztą chyba przeczysz własnej powyższej odpowiedzi na wpis Andrzeja F., gdzie opowiadałaś się za pierwszeństwem samego tworzenia, niezobowiązującej zabawy formą - względem treści, którą naddają sztuce teoretycy czy wmawiają jej teologowie. I nic dziwnego, bo też to wszystko bardzo skomplikowane, niejasne. Swoje arcydzieła przejrzystości i precyzji artyści wyławiają z początkowo mętnej wody :-)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Mi chodziło nie tyle o pierwotny impuls, co już o proces tworzenia. Przykładowy Lynch może sobie być surrealistą, można tak jego filmy czytać i nazywać. Co nie zmienia faktu, że w końcowym efekcie nadaje im żelazną konstrukcję, wrażenie imaginacyjności, fantasmagoryczności i wielość sensów buduje za pomocą środków dogłębnie przemyślanych. A zatem też możliwe jest ich zanalizowanie, rozpisanie na szczegóły, jak i dlaczego to działa. Bez tego odbiór jest ubogi, ograniczając się do powierzchownych impresji.</p>
<p>Na pewno nieraz bywa, jak piszesz: półświadome drgania muzyczne, niejasne intuicje intelektualne itp. domagają się od artysty zrozumienia i wyrażenia, z czego powstaje utwór. Ale pewnie równie często bywa odwrotnie, tzn. brzdąkanie na instrumencie czy klawiaturze bez intencji zbudowania czegoś więcej niż ulotnego nastroju chwili rozwija się we frazy, myśli &#8211; i tak też rodzi się kompozycja lub książka (częściej pewnie powieść niż esej, ale ten jak najbardziej też).</p>
<p>W tym punkcie zresztą chyba przeczysz własnej powyższej odpowiedzi na wpis Andrzeja F., gdzie opowiadałaś się za pierwszeństwem samego tworzenia, niezobowiązującej zabawy formą &#8211; względem treści, którą naddają sztuce teoretycy czy wmawiają jej teologowie. I nic dziwnego, bo też to wszystko bardzo skomplikowane, niejasne. Swoje arcydzieła przejrzystości i precyzji artyści wyławiają z początkowo mętnej wody :-)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Lelum</title>
		<link>http://44.org.pl/2009/10/21/credo-poetyckie-i-nowy-wiersz-wojciecha-wencla/comment-page-1/#comment-1505</link>
		<dc:creator>Lelum</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 24 Oct 2009 11:27:22 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://44.org.pl/?p=2219#comment-1505</guid>
		<description>Obserwatorze, mylisz materie z obrobka. Materia poezji jest slowo ? z akcentem polozonym na szeroko pojeta muzycznosc. Te &#039;muzyke&#039;, melodyjnosc (ktora pozniej mozna rozpisac w zaleznosci od autora na prosty lub skomplikowany wzor) tworca nosi w sobie. A potem ja obrabia, razem z pozostalymi elementami dziela pochodzacymi z innych porzadkow (np. intelektu). Podobno Bach byl kompozytorem &#039;matematycznym&#039;, ale to muzyka byla najpierw, zanim nadal jej wzor typowych dla siebie symetrii i zestawien. Podobnie, materia filmu Lyncha jest marzenie senne, czyli wyobraznia (poniewaz Lynch jest surrealista).  

Mowiac, ze piekno &#039;nie pochodzi z glowy&#039; mialam na mysli to, ze zanim tworca zacznie obrabiac materie w porzadku woli, zanim opracuje dla wlasnej tworczosci plan postepowania czy ja sobie opisze jezykiem odbiorcy, jest taki moment, ktory nijak nie nalezy do sfery poznania intelektualnego. U zrodel sztuki jest impuls, ktory posiadaja juz dzieci: lacza dwa klocki, a potem postanawiaja, ze zrobia domek.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Obserwatorze, mylisz materie z obrobka. Materia poezji jest slowo ? z akcentem polozonym na szeroko pojeta muzycznosc. Te &#8216;muzyke&#8217;, melodyjnosc (ktora pozniej mozna rozpisac w zaleznosci od autora na prosty lub skomplikowany wzor) tworca nosi w sobie. A potem ja obrabia, razem z pozostalymi elementami dziela pochodzacymi z innych porzadkow (np. intelektu). Podobno Bach byl kompozytorem &#8216;matematycznym&#8217;, ale to muzyka byla najpierw, zanim nadal jej wzor typowych dla siebie symetrii i zestawien. Podobnie, materia filmu Lyncha jest marzenie senne, czyli wyobraznia (poniewaz Lynch jest surrealista).  </p>
<p>Mowiac, ze piekno &#8216;nie pochodzi z glowy&#8217; mialam na mysli to, ze zanim tworca zacznie obrabiac materie w porzadku woli, zanim opracuje dla wlasnej tworczosci plan postepowania czy ja sobie opisze jezykiem odbiorcy, jest taki moment, ktory nijak nie nalezy do sfery poznania intelektualnego. U zrodel sztuki jest impuls, ktory posiadaja juz dzieci: lacza dwa klocki, a potem postanawiaja, ze zrobia domek.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
