<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Kopiński: Beatyfikacja Jana Pawła II niczego nie zmieni</title>
	<atom:link href="http://44.org.pl/2009/10/27/kopinski-beatyfikacja-jana-pawla-ii-niczego-nie-zmieni/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://44.org.pl/2009/10/27/kopinski-beatyfikacja-jana-pawla-ii-niczego-nie-zmieni/</link>
	<description>Magazyn Apokaliptyczny</description>
	<lastBuildDate>Thu, 17 May 2012 10:36:33 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
	<item>
		<title>Autor: Obserwator</title>
		<link>http://44.org.pl/2009/10/27/kopinski-beatyfikacja-jana-pawla-ii-niczego-nie-zmieni/comment-page-1/#comment-1610</link>
		<dc:creator>Obserwator</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 21 Nov 2009 22:52:29 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://44.org.pl/?p=2231#comment-1610</guid>
		<description>Podstawowe nieporozumienie polega na oczekiwaniu od publicystyki, by spełniała wymogi socjologii. Ta druga stwierdza np. ustami kościelnego instytutu statystycznego, że od śmierci JP2 z roku na rok zaczęła spadać w Polsce liczba powołań, przedtem utrzymująca się na mniej więcej stałym poziomie. Ta pierwsza zaś dokonuje oceny tegoż faktu i nadaje mu znaczenie, stawiając np. tezę, że gros Polaków nie wyznaje katolicyzmu, lecz wojtylianizm, dlatego śmierć &quot;Naszego Papieża&quot; jest dla nich czymś o wiele poważniejszym niż zmiana &quot;szefa&quot;. Obie mają prawo do tego, co robią, i obie mają swoje miejsce. Tutaj uprawia się tę pierwszą.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Podstawowe nieporozumienie polega na oczekiwaniu od publicystyki, by spełniała wymogi socjologii. Ta druga stwierdza np. ustami kościelnego instytutu statystycznego, że od śmierci JP2 z roku na rok zaczęła spadać w Polsce liczba powołań, przedtem utrzymująca się na mniej więcej stałym poziomie. Ta pierwsza zaś dokonuje oceny tegoż faktu i nadaje mu znaczenie, stawiając np. tezę, że gros Polaków nie wyznaje katolicyzmu, lecz wojtylianizm, dlatego śmierć &#8222;Naszego Papieża&#8221; jest dla nich czymś o wiele poważniejszym niż zmiana &#8222;szefa&#8221;. Obie mają prawo do tego, co robią, i obie mają swoje miejsce. Tutaj uprawia się tę pierwszą.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: sas</title>
		<link>http://44.org.pl/2009/10/27/kopinski-beatyfikacja-jana-pawla-ii-niczego-nie-zmieni/comment-page-1/#comment-1606</link>
		<dc:creator>sas</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 20 Nov 2009 12:53:16 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://44.org.pl/?p=2231#comment-1606</guid>
		<description>Szanowny Autorze ? Obserwatorze :-)
Rzeczywiście, nastąpiły zakłócenia komunikacyjne.
Więc spróbujmy jeszcze raz.

1.	Niecierpliwie wyczekiwana w naszym kraju beatyfikacja Jana Pawła II nie będzie miała większego wpływu na polski katolicyzm, od dawna bowiem jest on tutaj otaczany kultem należnym świętym. A jakby nie był ?otaczany kultem?, to by ta beatyfikacja miała wpływ na polski katolicyzm? Co to w ogóle jest polski katolicyzm? Beatyfikacja może mieć wpływ na przykład na postawy wiernych (np. pociągać do świętości), ale nie na katolicyzm.
2.	 Przez ?otaczanie [JPII] kultem należnym świętym?, Autor rozumie, jak sądzę, to, że:  ?W polskich świątyniach rzadko kiedy spotkać można wizerunki obecnej głowy Kościoła, natomiast umieszczane od trzydziestu lat, zazwyczaj przy wejściach do zakrystii, fotografie i portrety Karola Wojtyły albo nadal zajmują swoje dawne miejsce, albo przenoszone są na jeszcze bardziej eksponowanych miejscach, niekiedy w prezbiteriach lub wręcz w ołtarzach. Na porządku dziennym jest umieszczanie w kościołach relikwii Jana Pawła II, oddawanie czci zaopatrzonym w nie ?papieskim? krucyfiksom i innym przedmiotom kultu, a także zanoszenie do Boga modlitw nie za spokój jego duszy, o co sam prosił w testamencie, ani nawet w intencji jego beatyfikacji, lecz za jego wstawiennictwem?. No dobrze, tylko niech zechce Autor powiedzieć, ile zaobserwował sytuacji takich, jakie opisał. Ile razy widział w świątyniach relikwie Jana Pawła II, ile razy słyszał modlitwy za jego wstawiennictwem. Czy Autor dysponuje rzetelną analizą tego tematu, która uprawniałaby do wysuwania wniosków, rzetelnymi obserwacjami? Na podstawie czego właściwie formułuje diagnozy? 
3.	?Wszystko to nie dzieje się tylko z inicjatywy słabo wykształconych teologicznie wiernych świeckich, lecz jest promowane przez duchowieństwo i milcząco akceptowane przez episkopat, którego członkowie bywa, że sami uczestniczą w tego rodzaju ceremoniach.? Mam podobne pytanie: którzy to i ilu duchownych ?promuje? publiczne oddawanie czci JPII? Którzy to i ilu ?milcząco to aprobuje?. W jakich to podejrzanych sytuacjach ? kiedy, gdzie, kto ? zaobserwował Autor przedstawicieli episkopatu? Aha, i pytanie na marginesie ? jak dobrze sam Autor jest ?wykształcony teologicznie??
4.	Zestawmy dwa fragmenty wypowiedzi Autora: ?Polacy wyraźnie nie zdają sobie sprawy, że wszelkie formy kultu publicznego zastrzeżone są przez prawo kanoniczne wyłącznie dla osób wyniesionych na ołtarze?; ?Po drugie, wyniesienie na ołtarze nie czyni orędownika. Święty jest nim nawet, gdyby nigdy nie doczekał się oficjalnego uznania przez Kościół. Tutaj więc ewentualna beatyfikacja niczego nie zmienia?. No chyba jednak zmienia, prawda? Gdyby nie to, Autor nie miałby o czym pisać w analizowanym tekście.
5.	?Wobec wskazanych braków w formacji doktrynalnej i kwestiach dyscyplinarnych zapewne umocni ona [beatyfikacja JP II ? przyp. mój] Polaków w przekonaniu, że uprzedzając decyzje, prawo do których przysługuje zawsze jedynie Watykanowi, mieli rację.? A może raczej beatyfikacja właśnie rozwiąże problem (jeśli rzeczywiście jest on tak istotny, jak twierdzi Autor) i ureguluje kwestie, o których Autor pisze. Zastanawiać się nad tym, czy beatyfikacja powinna nastąpić teraz lub za jakiś czas, to trochę jakby zastanawiać się, czy zima przyjdzie w listopadzie, czy w grudniu. Wszystkie znaki na ziemi i na niebie wskazują na to, że przyjdzie, wpływu na to nie mamy. Jeśli przyjdzie wcześniej, to zaskoczy drogowców, jeśli przyjdzie później, to zasmuci dzieci? Tylko czy to temat na poważny tekst?  A że do tematu wywołali Autora inni ? jeżeli Autor (również) uznaje, że nie jest to temat wart specjalnej refleksji, mógł o tym powiedzieć; jeżeli temat Go interesuje, to nie ma co zrzucać odpowiedzialności na innych.
6.	?(?) katolickiej ortodoksji, o której przywrócenie i podkreślenie wbrew posoborowemu zamieszaniu ostatnich czterech dekad konsekwentnie zabiega Joseph Ratzinger? ? ?posoborowe zamieszanie? to ocena Autora ? czy nie jest manipulacją wspominanie w tym kontekście Benedykta XVI? Sugeruje to, że Papież ma w tym względzie zdanie takie, jak Autor. Czy rzeczywiście ma?
7.	?Tylko bezkrytycznym, niekiedy popadającym w bałwochwalstwo stosunkiem do wszystkiego, co mówił i robił papież Polak, da się wytłumaczyć na przykład niedawne spotkanie ?ekumeniczne? pod hasłem ?Asyż w Krakowie?.? Czy jest to krytyka inicjatywy, czy osób, które ją podjęły? Czy naprawdę chce Autor powiedzieć, że organizatorzy i uczestnicy Kongresu to bałwochwalcy? Czy nawet nie zgadzanie się z ideą spotkania (które miało ? zarówno przed laty w Asyżu, jak i teraz, w Krakowie ? inny jeszcze i to istotny aspekt niereligijny, a społeczno-polityczny) i zauważanie wydarzeń, które mogą budzić niepokój, czy nawet to uprawnia do tak daleko posuniętych tez? Dlaczego Autor nie wspomina, że Benedykt XVI w życzliwych slowach odniósł się do idei spotkania w Krakowie?
8.	?Benedykt XVI ewidentnie odszedł przecież od preferowanych za czasów Jana Pawła II masowych celebracji liturgicznych i zabiegów o obecność ?eventów? papieskich w medialnych newsach. Nad docieranie do rzesz odbiorców nieprzygotowanych do zrozumienia właściwego sensu katolickiego przesłania przedkłada on zaangażowanie na rzecz upowszechniania duchowej formacji wiernych. Nad podsycanie nastrojów i bazowanie na przeżyciach emocjonalnych ? skupienie i kontemplację właściwe przywróconemu do łask tradycyjnemu rytowi mszy świętej. Nad rozmach wizjonerskich profecji ? niespieszne rozważanie prawd wiary w kontekście współczesności.? No dobrze, ale czy to, że Benedykt XVI inaczej rozkłada akcenty, inne widzi przed sobą zadania, to oznacza, że odcina się i krytycznie ocenia działalność poprzedniego Papieża? Czy to oznaczać musi, że ?masowe celebracje? i zabiegi o obecność w mediach (czy Autor może przy okazji wyjaśnić, kto niby w Watykanie podejmował ?zabiegi? o obecność eventów papieskich w medialnych newsach) były złe?
9.	?Nad docieranie do rzesz odbiorców nieprzygotowanych do zrozumienia właściwego sensu katolickiego przesłania przedkłada on zaangażowanie na rzecz upowszechniania duchowej formacji wiernych.? A Autor był przygotowany ?do zrozumienia właściwego sensu katolickiego przesłania?, gdy się z tym przesłaniem po raz pierwszy stykał? Czy docieranie do szerokich rzesz odbiorców jest złe i czy wyklucza starania o ?upowszechnienie duchowej formacji wiernych?? Czy takich starań Jan Paweł II nie podejmował?
10.	?Nad podsycanie nastrojów i bazowanie na przeżyciach emocjonalnych ? skupienie i kontemplację właściwe przywróconemu do łask tradycyjnemu rytowi mszy świętej. Nad rozmach wizjonerskich profecji ? niespieszne rozważanie prawd wiary w kontekście współczesności.? Czy należy rozumieć, że, zdaniem Autora, poprzedni pontyfikat sprzyjał lub wręcz zachęcał do podsycania nastrojów i bazowania na emocjach? czy Jan Paweł II nie był papieżem skupienia i kontemplacji? Czy skupienie i kontemplacja towarzyszą tylko mszy trydenckiej? Czy rozmach wyklucza rozważanie prawd wiary? ( Na marginesie : dlaczego teraz jest ?w kontekście współczesności?, a za JPII niby nie?)
11.	No i jeszcze o tym ?duchu?. To ja wypiszę kilka sformułowań, żeby Autor mógł ocenić, z jakim duchem się kojarzą: słabo wykształceni teologicznie wierni świeccy, bałwochwalstwo, bezkrytyczny, a potem jeszcze: trzeba by zejść znacznie poniżej swojego poziomu, zdolności percepcyjne ewentualnych odbiorców po stronie kleru, poprzebierane chłopstwo.. . Wystarczy? To zresztą Autor jest tu reprezentantem tej bardziej wykształconej warstwy, więc wie lepiej, niż ja, że litera zawsze idzie w parze z duchem. ;-)

I to moim zdaniem jest zasadniczy temat artykułu: nie sama beatyfikacja, ale to, że Autor zalicza siebie do przedstawicieli lepiej ?wykształconych teologicznie wiernych świeckich? (lepiej niż niejeden przedstawiciel duchowieństwa, w tym episkopatu) i poczucie przynależności do tej grupy nakazuje mu wykazanie błędów i braków u pozostałej części Kościoła. Zarzut mocny, proszę ocenić, czy prawdziwy.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Szanowny Autorze ? Obserwatorze :-)<br />
Rzeczywiście, nastąpiły zakłócenia komunikacyjne.<br />
Więc spróbujmy jeszcze raz.</p>
<p>1.	Niecierpliwie wyczekiwana w naszym kraju beatyfikacja Jana Pawła II nie będzie miała większego wpływu na polski katolicyzm, od dawna bowiem jest on tutaj otaczany kultem należnym świętym. A jakby nie był ?otaczany kultem?, to by ta beatyfikacja miała wpływ na polski katolicyzm? Co to w ogóle jest polski katolicyzm? Beatyfikacja może mieć wpływ na przykład na postawy wiernych (np. pociągać do świętości), ale nie na katolicyzm.<br />
2.	 Przez ?otaczanie [JPII] kultem należnym świętym?, Autor rozumie, jak sądzę, to, że:  ?W polskich świątyniach rzadko kiedy spotkać można wizerunki obecnej głowy Kościoła, natomiast umieszczane od trzydziestu lat, zazwyczaj przy wejściach do zakrystii, fotografie i portrety Karola Wojtyły albo nadal zajmują swoje dawne miejsce, albo przenoszone są na jeszcze bardziej eksponowanych miejscach, niekiedy w prezbiteriach lub wręcz w ołtarzach. Na porządku dziennym jest umieszczanie w kościołach relikwii Jana Pawła II, oddawanie czci zaopatrzonym w nie ?papieskim? krucyfiksom i innym przedmiotom kultu, a także zanoszenie do Boga modlitw nie za spokój jego duszy, o co sam prosił w testamencie, ani nawet w intencji jego beatyfikacji, lecz za jego wstawiennictwem?. No dobrze, tylko niech zechce Autor powiedzieć, ile zaobserwował sytuacji takich, jakie opisał. Ile razy widział w świątyniach relikwie Jana Pawła II, ile razy słyszał modlitwy za jego wstawiennictwem. Czy Autor dysponuje rzetelną analizą tego tematu, która uprawniałaby do wysuwania wniosków, rzetelnymi obserwacjami? Na podstawie czego właściwie formułuje diagnozy?<br />
3.	?Wszystko to nie dzieje się tylko z inicjatywy słabo wykształconych teologicznie wiernych świeckich, lecz jest promowane przez duchowieństwo i milcząco akceptowane przez episkopat, którego członkowie bywa, że sami uczestniczą w tego rodzaju ceremoniach.? Mam podobne pytanie: którzy to i ilu duchownych ?promuje? publiczne oddawanie czci JPII? Którzy to i ilu ?milcząco to aprobuje?. W jakich to podejrzanych sytuacjach ? kiedy, gdzie, kto ? zaobserwował Autor przedstawicieli episkopatu? Aha, i pytanie na marginesie ? jak dobrze sam Autor jest ?wykształcony teologicznie??<br />
4.	Zestawmy dwa fragmenty wypowiedzi Autora: ?Polacy wyraźnie nie zdają sobie sprawy, że wszelkie formy kultu publicznego zastrzeżone są przez prawo kanoniczne wyłącznie dla osób wyniesionych na ołtarze?; ?Po drugie, wyniesienie na ołtarze nie czyni orędownika. Święty jest nim nawet, gdyby nigdy nie doczekał się oficjalnego uznania przez Kościół. Tutaj więc ewentualna beatyfikacja niczego nie zmienia?. No chyba jednak zmienia, prawda? Gdyby nie to, Autor nie miałby o czym pisać w analizowanym tekście.<br />
5.	?Wobec wskazanych braków w formacji doktrynalnej i kwestiach dyscyplinarnych zapewne umocni ona [beatyfikacja JP II ? przyp. mój] Polaków w przekonaniu, że uprzedzając decyzje, prawo do których przysługuje zawsze jedynie Watykanowi, mieli rację.? A może raczej beatyfikacja właśnie rozwiąże problem (jeśli rzeczywiście jest on tak istotny, jak twierdzi Autor) i ureguluje kwestie, o których Autor pisze. Zastanawiać się nad tym, czy beatyfikacja powinna nastąpić teraz lub za jakiś czas, to trochę jakby zastanawiać się, czy zima przyjdzie w listopadzie, czy w grudniu. Wszystkie znaki na ziemi i na niebie wskazują na to, że przyjdzie, wpływu na to nie mamy. Jeśli przyjdzie wcześniej, to zaskoczy drogowców, jeśli przyjdzie później, to zasmuci dzieci? Tylko czy to temat na poważny tekst?  A że do tematu wywołali Autora inni ? jeżeli Autor (również) uznaje, że nie jest to temat wart specjalnej refleksji, mógł o tym powiedzieć; jeżeli temat Go interesuje, to nie ma co zrzucać odpowiedzialności na innych.<br />
6.	?(?) katolickiej ortodoksji, o której przywrócenie i podkreślenie wbrew posoborowemu zamieszaniu ostatnich czterech dekad konsekwentnie zabiega Joseph Ratzinger? ? ?posoborowe zamieszanie? to ocena Autora ? czy nie jest manipulacją wspominanie w tym kontekście Benedykta XVI? Sugeruje to, że Papież ma w tym względzie zdanie takie, jak Autor. Czy rzeczywiście ma?<br />
7.	?Tylko bezkrytycznym, niekiedy popadającym w bałwochwalstwo stosunkiem do wszystkiego, co mówił i robił papież Polak, da się wytłumaczyć na przykład niedawne spotkanie ?ekumeniczne? pod hasłem ?Asyż w Krakowie?.? Czy jest to krytyka inicjatywy, czy osób, które ją podjęły? Czy naprawdę chce Autor powiedzieć, że organizatorzy i uczestnicy Kongresu to bałwochwalcy? Czy nawet nie zgadzanie się z ideą spotkania (które miało ? zarówno przed laty w Asyżu, jak i teraz, w Krakowie ? inny jeszcze i to istotny aspekt niereligijny, a społeczno-polityczny) i zauważanie wydarzeń, które mogą budzić niepokój, czy nawet to uprawnia do tak daleko posuniętych tez? Dlaczego Autor nie wspomina, że Benedykt XVI w życzliwych slowach odniósł się do idei spotkania w Krakowie?<br />
8.	?Benedykt XVI ewidentnie odszedł przecież od preferowanych za czasów Jana Pawła II masowych celebracji liturgicznych i zabiegów o obecność ?eventów? papieskich w medialnych newsach. Nad docieranie do rzesz odbiorców nieprzygotowanych do zrozumienia właściwego sensu katolickiego przesłania przedkłada on zaangażowanie na rzecz upowszechniania duchowej formacji wiernych. Nad podsycanie nastrojów i bazowanie na przeżyciach emocjonalnych ? skupienie i kontemplację właściwe przywróconemu do łask tradycyjnemu rytowi mszy świętej. Nad rozmach wizjonerskich profecji ? niespieszne rozważanie prawd wiary w kontekście współczesności.? No dobrze, ale czy to, że Benedykt XVI inaczej rozkłada akcenty, inne widzi przed sobą zadania, to oznacza, że odcina się i krytycznie ocenia działalność poprzedniego Papieża? Czy to oznaczać musi, że ?masowe celebracje? i zabiegi o obecność w mediach (czy Autor może przy okazji wyjaśnić, kto niby w Watykanie podejmował ?zabiegi? o obecność eventów papieskich w medialnych newsach) były złe?<br />
9.	?Nad docieranie do rzesz odbiorców nieprzygotowanych do zrozumienia właściwego sensu katolickiego przesłania przedkłada on zaangażowanie na rzecz upowszechniania duchowej formacji wiernych.? A Autor był przygotowany ?do zrozumienia właściwego sensu katolickiego przesłania?, gdy się z tym przesłaniem po raz pierwszy stykał? Czy docieranie do szerokich rzesz odbiorców jest złe i czy wyklucza starania o ?upowszechnienie duchowej formacji wiernych?? Czy takich starań Jan Paweł II nie podejmował?<br />
10.	?Nad podsycanie nastrojów i bazowanie na przeżyciach emocjonalnych ? skupienie i kontemplację właściwe przywróconemu do łask tradycyjnemu rytowi mszy świętej. Nad rozmach wizjonerskich profecji ? niespieszne rozważanie prawd wiary w kontekście współczesności.? Czy należy rozumieć, że, zdaniem Autora, poprzedni pontyfikat sprzyjał lub wręcz zachęcał do podsycania nastrojów i bazowania na emocjach? czy Jan Paweł II nie był papieżem skupienia i kontemplacji? Czy skupienie i kontemplacja towarzyszą tylko mszy trydenckiej? Czy rozmach wyklucza rozważanie prawd wiary? ( Na marginesie : dlaczego teraz jest ?w kontekście współczesności?, a za JPII niby nie?)<br />
11.	No i jeszcze o tym ?duchu?. To ja wypiszę kilka sformułowań, żeby Autor mógł ocenić, z jakim duchem się kojarzą: słabo wykształceni teologicznie wierni świeccy, bałwochwalstwo, bezkrytyczny, a potem jeszcze: trzeba by zejść znacznie poniżej swojego poziomu, zdolności percepcyjne ewentualnych odbiorców po stronie kleru, poprzebierane chłopstwo.. . Wystarczy? To zresztą Autor jest tu reprezentantem tej bardziej wykształconej warstwy, więc wie lepiej, niż ja, że litera zawsze idzie w parze z duchem. ;-)</p>
<p>I to moim zdaniem jest zasadniczy temat artykułu: nie sama beatyfikacja, ale to, że Autor zalicza siebie do przedstawicieli lepiej ?wykształconych teologicznie wiernych świeckich? (lepiej niż niejeden przedstawiciel duchowieństwa, w tym episkopatu) i poczucie przynależności do tej grupy nakazuje mu wykazanie błędów i braków u pozostałej części Kościoła. Zarzut mocny, proszę ocenić, czy prawdziwy.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Kombatant</title>
		<link>http://44.org.pl/2009/10/27/kopinski-beatyfikacja-jana-pawla-ii-niczego-nie-zmieni/comment-page-1/#comment-1605</link>
		<dc:creator>Kombatant</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 20 Nov 2009 10:20:10 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://44.org.pl/?p=2231#comment-1605</guid>
		<description>Nie ma o co tu sie spierac. Wiadomo co pisal Davila - przytaczam za kno: &#039;Przyglądając się dzisiejszemu Kościołowi (kler-liturgia-teologia) tradycyjny katolik najpierw się oburza, potem trwoży a w końcu wybucha śmiechem&#039;.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Nie ma o co tu sie spierac. Wiadomo co pisal Davila &#8211; przytaczam za kno: &#8216;Przyglądając się dzisiejszemu Kościołowi (kler-liturgia-teologia) tradycyjny katolik najpierw się oburza, potem trwoży a w końcu wybucha śmiechem&#8217;.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Obserwator</title>
		<link>http://44.org.pl/2009/10/27/kopinski-beatyfikacja-jana-pawla-ii-niczego-nie-zmieni/comment-page-1/#comment-1603</link>
		<dc:creator>Obserwator</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 19 Nov 2009 21:40:37 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://44.org.pl/?p=2231#comment-1603</guid>
		<description>Rozumiem, że w takim razie uwagi takie, jak: &quot;mój poważny opór wypowiadanie się w duchu pewnej wyższości wobec hierarchów Kościoła i w ogóle kapłanów&quot; oraz &quot;krytykować postawy, wskazywać ewentualne błędy, to jednak co innego niż krytykować osobę&quot;, nie odnosiły się do komentowanego tekstu? Jeśli tak, trzeba było zaznaczyć, że mowa tu o czymś zupełnie innym niż by się wydawało.

Natomiast sformułowania: &quot;Nie wiem, czy mieli Państwo podobne doświadczenia [...]&quot; i &quot;Mogę tylko zapewnić - na podstawie własnego doświadczenia [...]&quot; to tylko, jak mówi poeta, jeszcze jeden wynalazek z dziedziny ironii?

Ciekawe to, bardzo ciekawe. Ale w sytuacji takich zakłóceń komunikacyjnych rozmowa rzeczywiście może okazać się niemożliwa.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Rozumiem, że w takim razie uwagi takie, jak: &#8222;mój poważny opór wypowiadanie się w duchu pewnej wyższości wobec hierarchów Kościoła i w ogóle kapłanów&#8221; oraz &#8222;krytykować postawy, wskazywać ewentualne błędy, to jednak co innego niż krytykować osobę&#8221;, nie odnosiły się do komentowanego tekstu? Jeśli tak, trzeba było zaznaczyć, że mowa tu o czymś zupełnie innym niż by się wydawało.</p>
<p>Natomiast sformułowania: &#8222;Nie wiem, czy mieli Państwo podobne doświadczenia [...]&#8221; i &#8222;Mogę tylko zapewnić &#8211; na podstawie własnego doświadczenia [...]&#8221; to tylko, jak mówi poeta, jeszcze jeden wynalazek z dziedziny ironii?</p>
<p>Ciekawe to, bardzo ciekawe. Ale w sytuacji takich zakłóceń komunikacyjnych rozmowa rzeczywiście może okazać się niemożliwa.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: sas</title>
		<link>http://44.org.pl/2009/10/27/kopinski-beatyfikacja-jana-pawla-ii-niczego-nie-zmieni/comment-page-1/#comment-1601</link>
		<dc:creator>sas</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 19 Nov 2009 21:10:56 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://44.org.pl/?p=2231#comment-1601</guid>
		<description>Nie, to nie było braterskie upomnienie. Jeżeli ktoś publicznie porusza jakiś problem, do tego rzecz publikowana jest przez portal, który wręcz zachęca do komentarzy, to wydaje się rzeczą naturalną, że poruszony temat wywołuje reakcje. Przedstawiony przez Autora problem widzę inaczej i przedstawiam swoje zdanie. Nie ma to nic wspólnego z braterskim napomnieniem. 
W odpowiedzi Autora pojawia się także wyrażenie, które jest, niestety, manipulacją. Pozostaje mieć nadzieję, że nieświadomą. Pisze Autor, że &quot;zwierzam się z problemów&quot;, sugerując, że mowa o jakichś moich trudnościach,  którymi dzielę się z innymi czytelnikami. Stanowczo protestuję przeciwko takiemu określeniu moich wypowiedzi. Jeżeli Autor nie jest gotowy - czy ciekawy  opinii innych czytelników, odpowiada na nie w sposób kpiący i sprowadza je do poziomu &quot;zwierzania się z problemów&quot;, pozostaje zlikwidować możliwość umieszczania komentarzy pod własnym tekstem.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Nie, to nie było braterskie upomnienie. Jeżeli ktoś publicznie porusza jakiś problem, do tego rzecz publikowana jest przez portal, który wręcz zachęca do komentarzy, to wydaje się rzeczą naturalną, że poruszony temat wywołuje reakcje. Przedstawiony przez Autora problem widzę inaczej i przedstawiam swoje zdanie. Nie ma to nic wspólnego z braterskim napomnieniem.<br />
W odpowiedzi Autora pojawia się także wyrażenie, które jest, niestety, manipulacją. Pozostaje mieć nadzieję, że nieświadomą. Pisze Autor, że &#8222;zwierzam się z problemów&#8221;, sugerując, że mowa o jakichś moich trudnościach,  którymi dzielę się z innymi czytelnikami. Stanowczo protestuję przeciwko takiemu określeniu moich wypowiedzi. Jeżeli Autor nie jest gotowy &#8211; czy ciekawy  opinii innych czytelników, odpowiada na nie w sposób kpiący i sprowadza je do poziomu &#8222;zwierzania się z problemów&#8221;, pozostaje zlikwidować możliwość umieszczania komentarzy pod własnym tekstem.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

