Obecność ludzi starszych kłóci się z dominującą dziś wizją życia jako karnawału młodości. Osoby w wieku poprodukcyjnym uważane są też za coraz większe obciążenie finansowe dla społeczeństwa. Starość i śmierć to tematy tabu współczesnej kultury. Może jest zatem tak, że eutanazja rozwiązuje po prostu problemy ekonomiczne, a retoryka prawnego umożliwienia „pomocy w umieraniu” stanowi tylko przykrywkę ageizmu – dyskryminacji ze względu na podeszły wiek? W jaki sposób ludzie starsi bronią się przed światem, który chce ich eliminować? Na te i inne pytania w ósmym odcinku programu „Koniec końców” prowadzący Paweł Kukiz i Marek Horodniczy rozmawiają z filozofem Bogusławem Wolniewiczem oraz poetą i bardem Jackiem Kleyffem. Emisja jak zwykle w czwartek, 29 października, o godz. 22:50 na antenie TVP1.





















30 października 2009 o 0:15
znowu to oglądam, hehe
Odpowiedz
30 października 2009 o 0:30
Program mi się podobał, bo mnie profesor Wolniewicz ujął. Nie dał się wpisać w nachalną tezę. Kleyff zresztą też się dzielnie oparł. To właśnie było w tym programie najfajniejsze. Skuteczny opór wobec topornego myślenia. Jeżeli jest to strategia świadoma, to gratuluję autorom – z tego mogą wykluwać się ciekawe dyskusje. Jeżeli nie – milknę i już się nie znęcam.
Odpowiedz
30 października 2009 o 0:59
Teza, Piotrze, ma to do siebie, że jest niepodważalna (w odróżnieniu od hipotezy). To założenie. W danym języku coś na kształt dogmatu. Cieszę się zatem, że uznałeś myśl przewodnią tego programu za tezę. A że nachalną? Cóż… Ważne, że prawdziwą :-)
Sam program ciekawy. Niebanalni goście, a ciepły ton w felietonie o Radiu Maryja, doprawdy rzadko spotykany nie tylko w TVP ale i w innych telewizjach.
Odpowiedz
31 października 2009 o 11:22
SĹowo „teza”, DeadRiocie, ma to do siebie, Ĺźe w jÄzyku polskim ma znaczenie szersze niĹź w jÄzyku logiki. To jest wĹaĹnie program z tezÄ , nachalnÄ zresztÄ .
Odpowiedz
31 października 2009 o 13:48
Słowo, nawet w języku obiegowym, nie traci swego podstawowego desygnatu. Twoje tłumaczenie mnie nie przekonuje. Ale nie drążmy już tego.
Na czym polega nachalność tezy z ostatniego „Końca końców”? Na tym, że została w sposób wyostrzony postawiona? Ja zrozumiałaem ją tak: starość jest wypychana sukcesywnie acz skutecznie ze wszystkich obszarów aktywności człowieka. Przyczyniają się do tego zarówno procesy kulturowe i ekonomiczne, jak i konkretne instytucje i – po prostu – obyczaje.
Co do zasady z tak postawioną tezą zgadzam się i cieszę się, że ktoś ją wypowiedział i dosyć ciekawie na jej temat dyskutował. To już jest coś! Nawiasem mówiąc dzisiaj w debacie publicznej panuje niechęć do stawiania ostrych twierdzeń, czego i Twoja, Piotrze, wypowiedź jest dowodem.
Odpowiedz
31 października 2009 o 15:12
Jak wygląda według Pana „podstawowy desygnat” słowa „ostre twierdzenie”, bo mogę się fatalnie mylić i nie będę potrafił Panu dogodzić?
Można w ogóle „stawiać twierdzenie”? Piwo albo klocka – owszem, ale twierdzenie? Nie wiem, pewnie w mroku błądzę, bo nie znam „podstawowego desygnatu”. Dobrze, że są tacy ludzie jak DeadRiot, rach-ciach zakreślą desygnaty („podstawowe”) i mamy porządek. Proszę jeszcze tylko określić podstawowe desygnaty następujących słów: naród, człowiek, dobro, Bóg i uczynić z tego prawo, a ja tylko zamknę drzwi. Proszę sobie nie odmawiać i zrobić to na ostro!
Odpowiedz
31 października 2009 o 15:17
A „niechęć do stawiania ostrych twierdzeń” to według mnie wymiar odpowiedzialności i wcale nie wydaje mi się, żeby było to powszechne w mediach.
Odpowiedz
31 października 2009 o 18:24
Szanowny Panie Piotrze, po pierwsze proszę wybaczyć, że zwracałem się per „ty”, ale wydawało mi się, że konwencja dyskusji pod nickami (via internet) mnie do tego upoważnia.
Po drugie – każda publicystyka (może zwłaszcza telewizyjna?) winna zasadzać się na jasno sprecyzowanym twierdzeniu, reszta to retoryczne wspomaganie, które daje jej możliwość zabłysnąć. Jest to ważne o tyle, że pozwala na jakie takie trzymanie się podstawowego tematu rozmowy, bez uciekania w dygresje, co – pewnie zgodzi się Pan ze mną – jest nagminne w wielu programach publicystycznych z udziałem gości.
Po trzecie wreszcie, jak sądzę, panuje dzisiaj przekonanie, że „uczciwiej” jest mówiąc na jakiś temat „zostawiać sprawę otwartą”, „zastanawiać się nad niuansami”, „dzielić włos na czworo” ale, broń Boże, odsłonić karty i jasno coś stwierdzić. Niestety wydaje mi się, ze Pan pisząc: „A ?niechęć do stawiania ostrych twierdzeń? to według mnie wymiar odpowiedzialności”, jedynie potwierdza moją intuicję.
Odpowiedz
31 października 2009 o 23:14
Szanowny Panie DeadRiocie, wydaje mi się, że tak jest jednak rzeczywiście uczciwiej. Nie wiem, jak jest w mediach, bo w zasadzie nie oglądam, ale jeżeli tak właśnie jest – niech żyją media!
Odpowiedz
31 października 2009 o 23:29
I zgadzam się, że wobec odsłoniętych kart goście muszą się bardziej odsłaniać, samookreślać. Niestety prowadzący zapraszają do programu ludzi, którzy im przytakną, potwierdzą ich poglądy, więc do żadnych samookreśleń nie dochodzi, poglądy i wydźwięk programu znamy już wcześniej. Ten program był inny: Wolniewicz i Kleyff polemizowali z prowadzącymi, ale właśnie stąd wziął się element zaskoczenia i dlatego ten program mi się podobał.
Odpowiedz
31 października 2009 o 23:57
No ja może nie widziałem wszystkich programów tego cyklu, ale przypominam sobie np. taki z K. Kłopotowskim czy z O. Swolkieniem, gdzie ogólnej zgody raczej nie było (mimo wyrazistych tez). Aha i jeszcze z T. Piatkiem – tutaj prowadzący z gościem też sobie z dzióbków nie jedli.
Odpowiedz