<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>44 :: Czterdzieści i Cztery &#187; Lans</title>
	<atom:link href="http://44.org.pl/category/lans/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://44.org.pl</link>
	<description>Magazyn Apokaliptyczny</description>
	<lastBuildDate>Tue, 31 Aug 2010 09:04:06 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Łuczewski: Co zostało z &#8222;Solidarności&#8221;? Moralna rewolucja!</title>
		<link>http://44.org.pl/2010/08/31/luczewski-co-zostalo-z-solidarnosci-moralna-rewolucja/</link>
		<comments>http://44.org.pl/2010/08/31/luczewski-co-zostalo-z-solidarnosci-moralna-rewolucja/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 31 Aug 2010 09:04:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>administracja</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lans]]></category>
		<category><![CDATA[Nowości]]></category>
		<category><![CDATA[Teksty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://44.org.pl/?p=3427</guid>
		<description><![CDATA[W dziedzictwie &#8222;Solidarności&#8221; najważniejsza jest dla mnie idea moralnej rewolucji, w historii Polski regularnie odkrywana i zapominana. W &#8222;S&#8221; być może chodziło nawet o coś więcej niż moralna rewolucja &#8211; o rewolucję ducha. Dla mnie to zwieńczenie polskości i przejaw obecnego w Polakach prądu religijnego. Moralne rewolucje są potrzebne, bo wtedy ludzie czują, że żyją. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">W dziedzictwie &#8222;Solidarności&#8221; najważniejsza jest dla mnie idea moralnej rewolucji, w historii Polski regularnie odkrywana i zapominana. W &#8222;S&#8221; być może chodziło nawet o coś więcej niż moralna rewolucja &#8211; o rewolucję ducha. Dla mnie to zwieńczenie polskości i przejaw obecnego w Polakach prądu religijnego.</p>
<p style="text-align: justify;">Moralne rewolucje są potrzebne, bo wtedy ludzie czują, że żyją. To dla nich najpełniejszy moment w życiu. Moralna rewolucja polega na tym, że stajemy się lepsi. Można o tym mówić &#8211; za ks. Tischnerem &#8211; jak o &#8222;przebudzeniu sumień&#8221;. Albo &#8211; za Janem Pawłem II &#8211; o &#8222;bierzmowaniu dziejów&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">W moralnej rewolucji nie chodzi tylko o to, że człowiek zaczyna myśleć o swoim własnym życiu przede wszystkim w takich kategoriach jak &#8222;dobro i zło&#8221; czy &#8222;godność&#8221;. To przemiana nie tylko indywidualna, ale społeczna. Moralna rewolucja nie ogranicza się do jednostki czy małej grupy. W czasach &#8222;S&#8221; ogarnęła największą chyba liczbę ludzi w historii Polski &#8211; chociaż oczywiście nie wszystkich. Stała się istotą społeczeństwa.</p>
<p style="text-align: justify;">Rewolucja moralna trwa oczywiście tylko chwilę. Dziś trudno nam zrozumieć &#8222;S&#8221; właśnie dlatego &#8211; jesteśmy na innym etapie historii. &#8222;S&#8221; była wszechogarniającym ruchem społecznym, a my dziś funkcjonujemy w logice instytucji. Każdy buduje własne życie na własny rachunek. Budujemy instytucje, w których pracujemy. Nie potrzebujemy już do tego jakiegoś wzmożenia ducha. Tamte czasy są zupełnie inne niż to, co nas dziś otacza.</p>
<p style="text-align: justify;">Czasami potrzebny jest powrót do czasów moralnej rewolucji, żeby zobaczyć, że można o życiu myśleć w inny sposób &#8211; inaczej niż według logiki prywatnego interesu. Że można spojrzeć na własne życie z absolutnego punktu widzenia. W czasach &#8222;S&#8221; moralność była tym, co pozwalało zrozumieć rzeczywistość. Dziś ten schemat nie jest nam potrzebny. Coraz większe obszary życia wymykają się moralnej ocenie. W czasach &#8222;S&#8221; ekonomia była rozumiana jak w papieskiej encyklice &#8222;Laborem exercens&#8221; albo w myśli Tischnera &#8211; czyli przede wszystkim jako przestrzeń, w której człowiek może realizować swoją własną godność i w której może sprawiać, że życie innych też będzie się stawało lepsze. Dziś ekonomia stała się obszarem neutralnym moralnie, poza logiką dobra i zła. Podobnie stało się z polityką. Te dziedziny życia stają się zamkniętymi, oderwanymi systemami, z których ludzie nie potrafią się wyrwać i na które nie potrafią spojrzeć z zewnętrznej perspektywy.</p>
<p style="text-align: justify;">Sama &#8222;S&#8221; to powtórzenie polskiego historycznego doświadczenia na zwielokrotnioną skalę. To dziedzictwo jest cały czas odkrywane na nowo. Moralna rewolucja pojawia się u romantyków, u których widać pęd do umoralnienia całej rzeczywistości. Podobnie było z polskimi socjalistami z przełomu XIX i XX w.: to zresztą Edward Abramowski wymyślił hasło moralnej rewolucji. Podobna idea pojawiła się w czasach sanacji, która też miała być ruchem moralnej odnowy. Dlatego &#8222;S&#8221; była odkryciem w większej skali tego, co Polacy odkrywali cały czas: rzeczywistości społecznej jako sfery moralnej. To wraca regularnie w polskiej historii. Idea &#8222;S&#8221; będzie wracała, bo jest właściwa Polakom i polskości.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Michał Łuczewski</strong></p>
<p style="text-align: justify;">&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p style="text-align: justify;">Wypowiedź w <a href="http://wyborcza.pl/1,97863,8305082,30_lat_po_Sierpniu.html">rocznicowej ankiecie młodych socjologów</a>, opublikowanej przez <a href="http://wyborcza.pl">&#8222;Gazetę Wyborczą&#8221;</a> z 28-29 sierpnia.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://44.org.pl/2010/08/31/luczewski-co-zostalo-z-solidarnosci-moralna-rewolucja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wencel i Memches o małych ojczyznach i polskich pamięciach</title>
		<link>http://44.org.pl/2010/08/09/wencel-i-memches-o-malych-ojczyznach-i-polskich-pamieciach/</link>
		<comments>http://44.org.pl/2010/08/09/wencel-i-memches-o-malych-ojczyznach-i-polskich-pamieciach/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Aug 2010 22:12:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>administracja</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lans]]></category>
		<category><![CDATA[Nowości]]></category>
		<category><![CDATA[Teksty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://44.org.pl/?p=3401</guid>
		<description><![CDATA[&#8222;Wciąż możliwy jest ten sposób odbierania świata, który Józef Mackiewicz nazywał patriotyzmem pejzażu&#8221; &#8211; stwierdza Wojciech Wencel w rozmowie z Filipem Memchesem zatytułowanej &#8222;Mała ojczyzna to nie idea, lecz żywe doświadczenie&#8221; dla portalu Kresy.pl. I dalej wyjaśnia: &#8222;Czytałem niedawno książkę Jadwigi Sawickiej o przedwojennej poezji wołyńskiej. Świadectwem przywiązania poetów do tej ziemi jest przede wszystkim [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">&#8222;Wciąż możliwy jest ten sposób odbierania świata, który Józef Mackiewicz nazywał patriotyzmem pejzażu&#8221; &#8211; stwierdza <strong>Wojciech Wencel</strong> w rozmowie z <strong>Filipem Memchesem </strong>zatytułowanej <strong><a href="http://www.kresy.pl/idee?zobacz/mala-ojczyzna-to-nie-idea-lecz-zywe-doswiadczenie">&#8222;Mała ojczyzna to nie idea, lecz żywe doświadczenie&#8221;</a></strong> dla portalu <strong><a href="http://Kresy.pl">Kresy.pl</a></strong>. I dalej wyjaśnia: &#8222;Czytałem niedawno książkę Jadwigi Sawickiej o przedwojennej poezji wołyńskiej. Świadectwem przywiązania poetów do tej ziemi jest przede wszystkim miłość szczegółu: wiśniowych sadów, niebieskich cerkiewek, rzeki Horyń. Poezja sławiąca &lt;małą ojczyznę&gt; zawsze jest pełna zmysłowych obrazów. I podobnie odczuwają to zwykli ludzie. Oczywiście, po roku 1989 powstało kilka projektów popularyzujących ideę &lt;małej ojczyzny&gt; jako symbolu multikulturalizmu, otwarcia na Innego itd. Ale, moim zdaniem, są to projekty przeintelektualizowane. Prawdziwa &lt;mała ojczyzna&gt; stanowi dla swoich mieszkańców centrum świata, jest miniaturą kosmosu. Dlatego tak ważna jest jej konkretna topografia, w której drzewa, bagna, budynki wyznaczają strefy sacrum i profanum. Idee są jałowe, jeśli nie mamy tego doświadczenia&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">Pytany przez Memchesa o pęknięcia pamięci historycznej w kontekście zróżnicowanego doświadczenia rozmaitych grup etnicznych zamieszkujących Polskę Wencel wyznaje: &#8222;Wychowany w kaszubskiej rodzinie długo nie mogłem pojąć, że ktokolwiek w Polsce może traktować Armię Czerwoną jako mniejsze zło w porównaniu do Wehrmachtu. Dla mnie Sowieci, którzy &lt;wyzwalali&gt; Polskę, zawsze byli bandytami, gwałcicielami, złodziejami, zabójcami, słowem &#8211; okrutnymi agresorami. Pamiętam, że kiedy ojciec zabierał mnie w Peerelu na solidarnościowe manifestacje, demonstranci uciszali mnie, dziesięciolatka, bo za głośno domagałem się wyjazdu komunistów do Moskwy. A sprawa &lt;dziadka z Wehrmachtu&gt;? Na Kaszubach i na Śląsku sytuacja była wyjątkowa. Trzeba było szczególnej odwagi, żeby uniknąć służby w niemieckiej armii. Kilka lat temu dowiedziałem się, że mój stryj, siłą wcielony do Wehrmachtu, zginął na froncie wschodnim. Można więc z gorzką ironią powiedzieć, że poległ za III Rzeszę. Mój ojciec miał więcej szczęścia, bo gdy go już przewozili do koszar, udało mu się uciec. Ostatnie miesiące wojny spędził, ukrywając się w ziemiance na Kaszubach. Z drugiej strony, wiem, czym była okupacja niemiecka, bo moja matka mieszkała podczas wojny w Krakowie. Dziadek był żołnierzem Armii Krajowej. Jako pracownik poczty likwidował donosy do Gestapo. Do dziś mam w głowie obrazy terroru, o których opowiadała mama. Rodzice przekazali mi precyzyjne świadectwo działań obu okupantów. Szczerze mówiąc, nie widzę między tymi działaniami wielkiej różnicy&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://44.org.pl/2010/08/09/wencel-i-memches-o-malych-ojczyznach-i-polskich-pamieciach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kopiński rekomenduje &#8222;Kawę u Doroty&#8221; Chmielewskiego</title>
		<link>http://44.org.pl/2010/07/31/kopinski-rekomenduje-kawe-u-doroty-chmielewskiego/</link>
		<comments>http://44.org.pl/2010/07/31/kopinski-rekomenduje-kawe-u-doroty-chmielewskiego/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 31 Jul 2010 12:06:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>administracja</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lans]]></category>
		<category><![CDATA[Nowości]]></category>
		<category><![CDATA[Teksty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://44.org.pl/?p=3384</guid>
		<description><![CDATA[Na stronach książkowych &#8222;Plusa Minusa&#8221;, weekendowego dodatku do &#8222;Rzeczpospolitej&#8221;, Aleksander Kopiński  w tekście zatytułowanym &#8222;Warszawskie peryferia z historią w tle&#8221; entuzjastycznie rekomenduje pierwszą powieść Wojciecha Chmielewskiego &#8222;Kawa u Doroty&#8221;. &#8222;Twórczość Chmielewskiego i jego postawa pisarska są ostentacyjnie niedzisiejsze. Za patronów obrał sobie współczesnych mistrzów prozy realistycznej o ściszonej, niespiesznej dykcji, takich jak Marek Nowakowski i Kazimierz Orłoś. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Na stronach książkowych <a href="http://www.rp.pl/temat/61991.html">&#8222;Plusa Minusa&#8221;</a>, weekendowego dodatku do <a href="http://www.rp.pl">&#8222;Rzeczpospolitej&#8221;</a>, <strong>Aleksander Kopiński</strong>  w tekście zatytułowanym <a href="http://www.rp.pl/artykul/61991,515847_Warszawskie_peryferia__z_historia_w_tle.html"><strong>&#8222;Warszawskie peryferia z historią w tle&#8221;</strong></a> entuzjastycznie rekomenduje pierwszą powieść <strong>Wojciecha Chmielewskiego </strong><a href="http://44.org.pl/2010/06/01/wojciech-chmielewski-debiutuje-jako-powiesciopisarz/"><strong>&#8222;Kawa u Doroty&#8221;</strong></a>.</p>
<p style="text-align: justify;">&#8222;Twórczość Chmielewskiego i jego postawa pisarska są ostentacyjnie niedzisiejsze. Za patronów obrał sobie współczesnych mistrzów prozy realistycznej o ściszonej, niespiesznej dykcji, takich jak Marek Nowakowski i Kazimierz Orłoś. Krótkie frazy i wyraziste, zwięźle kreślone rysunki postaci nadają jego utworom rzadką dynamikę. Nie ma tu prawie wcale wtrętów publicystycznych, od których roi się w prozie rówieśników, często podporządkowanej bardziej celom ideologicznym niż artystycznym. Autor nie hołduje też obyczajom panującym obecnie w środowisku młodoliterackim, unika skandali i nachalnej autopromocji. Woli, by jego książki przemawiały same, przekonując czytelników siłą słowa, a nie reklamiarskiego gestu. Regularność, z jaką renomowane oficyny drukują jego kolejne tomy, świadczy, że wbrew atmosferze naszych pełnych zgiełku czasów ta strategia okazuje się skuteczna&#8221; &#8211; pisze redaktor &#8222;Czwórek&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">Zdaniem recenzenta, &#8222;pisanie Chmielewskiego jest nade wszystko wyrazem fascynacji światem rzeczy. W jego książkach nie znajdziemy analizy psychologicznej postaci, które na ogół pozostają nieświadome własnego życia wewnętrznego, nieporadnie usiłując pojąć, co się z nimi właściwie dzieje. Oszczędność warstwy refleksyjnej pozwala za to wydobyć bogactwo wrażeń zmysłowych, które przynosi im niemal każda chwila milczenia, wpatrzenia w okno, dotykania przedmiotów. Także w &lt;Kawie u Doroty&gt; to smakowany świat urasta do rangi głównego tematu. Rodzinna malownicza mieścina bohatera-narratora w Beskidach i zwłaszcza Warszawa, blokowisko Za Żelazną Bramą i ocalałe enklawy przedwojennej Woli, dokąd przeprowadza się wraz z rodzicami, by osiąść na dobre, wyłaniają się z literackiego portretu niemal namacalne&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak bowiem uważa Kopiński, &#8222;Chmielewski najchętniej i najciekawiej opowiada bowiem o tym, co kryje się za rogiem, na podwórku, w zaułkach, których nie zauważają przechodnie śpieszący główną arterią. Bohaterów jego książek łączy natura miejskiego flaneura. Penetrują bramy kamienic, wystają na rogach ulic i wypatrują z zadartą głową śladów dawnej świetności fasad lub kontemplują trudny urok oficyn. Z uwagą śledzą życie małych sklepików i zakładów usługowych w suterenach, obserwacja ludzkiego mrowiska to ich najsilniejsza namiętność. Dlatego &lt;Kawa u Doroty&gt; przypadnie do gustu tym, którzy podzielają zamiłowanie do bocznych przecznic i ciemnych od dymu spelunek, innym zaś pomoże przynajmniej ten wybór zrozumieć&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://44.org.pl/2010/07/31/kopinski-rekomenduje-kawe-u-doroty-chmielewskiego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Twardoch w radiowej Trójce o &#8222;Wiecznym Grunwaldzie&#8221;</title>
		<link>http://44.org.pl/2010/07/24/twardoch-w-radiowej-trojce-o-wiecznym-grunwaldzie/</link>
		<comments>http://44.org.pl/2010/07/24/twardoch-w-radiowej-trojce-o-wiecznym-grunwaldzie/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 24 Jul 2010 19:42:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>administracja</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lans]]></category>
		<category><![CDATA[Nowości]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://44.org.pl/?p=3370</guid>
		<description><![CDATA[W niedzielę, 25 lipca, o godz. 19:00 w audycji &#8222;Co by było gdyby&#8221; w radiowej Trójce wystąpi Szczepan Twardoch, który będzie opowiadał o swojej nowej powieści &#8222;Wieczny Grunwald&#8221;.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">W <strong>niedzielę, 25 lipca</strong>, o godz. <strong>19:00</strong> w audycji <strong>&#8222;Co by było gdyby&#8221;</strong> w <a href="http://www.polskieradio.pl/trojka/">radiowej Trójce</a> wystąpi <a href="http://www.dziennik.twardoch.pl/"><strong>Szczepan Twardoch</strong></a>, który będzie opowiadał o swojej nowej powieści <strong>&#8222;Wieczny Grunwald&#8221;</strong>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://44.org.pl/2010/07/24/twardoch-w-radiowej-trojce-o-wiecznym-grunwaldzie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nowe wiersze Wencla w &#8222;Arcanach&#8221;</title>
		<link>http://44.org.pl/2010/07/21/nowe-wiersze-wencla-w-arcanach/</link>
		<comments>http://44.org.pl/2010/07/21/nowe-wiersze-wencla-w-arcanach/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Jul 2010 18:04:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>administracja</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lans]]></category>
		<category><![CDATA[Nowości]]></category>
		<category><![CDATA[Teksty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://44.org.pl/?p=3360</guid>
		<description><![CDATA[Wakacyjne &#8222;Arcana&#8221; (nr 4 / 2010) otwiera dziewięć nowych wierszy Wojciecha Wencla. Za stroną internetową poety przytaczamy jeden z nich, wstrząsający &#8222;Wołyń 1943&#8243;. 1. Dom pobielony wapnem na płocie wiszą gliniane dzbanki na sznurze między gruszami suszy się pranie dziewczyna wraca od studni niesie wiadro z wodą z wysiłku opiera głowę na lewym ramieniu za domem bezkresne [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Wakacyjne <a href="http://www.arcana.pl/">&#8222;Arcana&#8221;</a> (nr 4 / 2010) otwiera <strong>dziewięć nowych wierszy</strong> <a href="http://wojciechwencel.blogspot.com/">Wojciecha Wencla</a>. Za stroną internetową poety przytaczamy jeden z nich, wstrząsający <strong>&#8222;Wołyń 1943&#8243;</strong>.</p>
<p style="text-align: justify;">1.</p>
<p style="text-align: justify;">Dom pobielony wapnem<br />
na płocie wiszą gliniane dzbanki<br />
na sznurze między gruszami<br />
suszy się pranie</p>
<p style="text-align: justify;">dziewczyna wraca od studni<br />
niesie wiadro z wodą<br />
z wysiłku opiera głowę<br />
na lewym ramieniu</p>
<p style="text-align: justify;">za domem bezkresne łąki<br />
pola malowane zbożem rozmaitem<br />
maleńka czarna kropka<br />
pod lasem</p>
<p style="text-align: justify;">2.</p>
<p style="text-align: justify;">Ta sama dziewczyna<br />
leży na stole naga<br />
rozdzielona piłą do drewna<br />
na cztery części:</p>
<p style="text-align: justify;">od głowy do pasa<br />
od pasa do kolan<br />
od kolana do stopy<br />
od kolana do stopy</p>
<p style="text-align: justify;">widać że ten kto ją pociął<br />
chciał mieć na stole porządek<br />
jak każdy dobry gospodarz<br />
po powrocie z pola</p>
<p style="text-align: justify;">ale przez roztargnienie<br />
(bo nie przez brak wyobraźni)<br />
zapomniał odciąć dziewczynie<br />
jej smukłe ramiona</p>
<p style="text-align: justify;">nogi leżą osobno jak nóż<br />
i widelec a tu nagle z korpusu<br />
wyrasta nieskończoność</p>
<p style="text-align: justify;">delikatne dłonie<br />
opadają na piersi<br />
jak kielichy lilii</p>
<p style="text-align: justify;">miała być martwa natura<br />
ze szczyptą surrealizmu</p>
<p style="text-align: justify;">a la Salvador Dali<br />
albo Joan Miró</p>
<p style="text-align: justify;">coś świeżego na miarę<br />
dwudziestego wieku</p>
<p style="text-align: justify;">a wyszła reprodukcja<br />
ze starego albumu</p>
<p style="text-align: justify;">fragment fresku Fra Angelico<br />
&#8222;Zwiastowanie&#8221;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://44.org.pl/2010/07/21/nowe-wiersze-wencla-w-arcanach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Horodniczy o fatalizmie historiozoficznym Twardocha</title>
		<link>http://44.org.pl/2010/07/16/horodniczy-o-fatalizmie-historiozoficznym-twardocha/</link>
		<comments>http://44.org.pl/2010/07/16/horodniczy-o-fatalizmie-historiozoficznym-twardocha/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 16 Jul 2010 06:47:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>administracja</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lans]]></category>
		<category><![CDATA[Nowości]]></category>
		<category><![CDATA[Teksty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://44.org.pl/?p=3353</guid>
		<description><![CDATA[Bieżące wydanie tygodnika &#8222;Gość Niedzielny&#8221; (nr 28 / 2010) przynosi recenzję powieści Szczepana Twardocha &#8222;Wieczny Grunwald&#8221; pióra Marka Horodniczego. &#8222;Brawurowo poprowadzona narracja swobodnie łączy w sobie elementy powieści historycznej (wielkie brawa za pyszną staropolszczyznę!) i strumienia świadomości &#8211; pisze naczelny &#8222;Czwórek&#8221;. &#8211; Autor nie poprzestaje jednak na linearnie prowadzonej fabule [...] wprowadza biegnące równolegle wieloma torami, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Bieżące wydanie tygodnika <a href="http://goscniedzielny.wiara.pl/">&#8222;Gość Niedzielny&#8221;</a> (nr 28 / 2010) przynosi <strong>recenzję powieści Szczepana Twardocha &#8222;Wieczny Grunwald&#8221;</strong> pióra <strong>Marka Horodniczego</strong>.</p>
<p style="text-align: justify;">&#8222;Brawurowo poprowadzona narracja swobodnie łączy w sobie elementy powieści historycznej (wielkie brawa za pyszną staropolszczyznę!) i strumienia świadomości &#8211; pisze naczelny &#8222;Czwórek&#8221;. &#8211; Autor nie poprzestaje jednak na linearnie prowadzonej fabule [...] wprowadza biegnące równolegle wieloma torami, historie alternatywne sięgające wieku XX i późniejszych. Czyni to, swobodnie przechodząc od jednej konwencji językowej do drugiej. To w owych kolejnych żywotach, które zaludniają autentyczne postaci historyczne, często ze zmodyfikowanymi biografiami, dokonuje się majestat upodlenia i przekleństwa, będącego konsekwencją wyboru zła.&#8221;</p>
<p style="text-align: justify;"> Zdaniem Horodniczego, &#8222;&lt;Wieczny Grunwald&gt; to jednak przede wszystkim przednia refleksja historiozoficzna, prezentująca narody polski i niemiecki jako bliższe sobie, niż na co dzień sądzimy. Twardoch prezentuje na kartach powieści autorską odmianę fatalizmu historiozoficznego. Wprawdzie ja tej wizji nie podzielam, niemniej wielką wartością jest już samo podjęcie problemu historiozofii, który, po blamażu Fukuyamy w &lt;Końcu historii&gt; nie jest w modzie zarówno wśród politologów, jak i literatów. Współcześnie dominuje bowiem przekonanie, że historia jest bez sensu i stanowi sumę przygodnych sytuacji i nie poddających się analizie zbiegów okoliczności&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://44.org.pl/2010/07/16/horodniczy-o-fatalizmie-historiozoficznym-twardocha/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wojciech Chmielewski debiutuje jako powieściopisarz</title>
		<link>http://44.org.pl/2010/06/01/wojciech-chmielewski-debiutuje-jako-powiesciopisarz/</link>
		<comments>http://44.org.pl/2010/06/01/wojciech-chmielewski-debiutuje-jako-powiesciopisarz/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Jun 2010 07:41:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>administracja</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lans]]></category>
		<category><![CDATA[Nowości]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://44.org.pl/?p=3269</guid>
		<description><![CDATA[Nakładem wydawnictwa Czytelnik ukazuje się właśnie &#8222;Kawa u Doroty&#8221; &#8211; pierwsza powieść w dorobku Wojciecha Chmielewskiego, dotąd autora dwóch zbiorów opowiadań (&#8222;Biały bokser&#8221; i &#8222;Brzytwa&#8221;). Fragmenty książki pisarz prezentował na żywo przed rokiem na swoim spotkaniu autorskim w ramach czwórkowego dusznego cyklu,  a także drukował w kwartalniku &#8222;Wyspa&#8221;. &#8222;Bohater powieści &#60;Kawa u Doroty&#62; - czytamy w nocie od [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Nakładem wydawnictwa <a href="http://www.czytelnik.pl">Czytelnik</a> ukazuje się właśnie <a href="http://www.czytelnik.pl/nowa/?ID=ksiazka&amp;ID2=342"><strong>&#8222;Kawa u Doroty&#8221;</strong></a> &#8211; pierwsza powieść w dorobku <strong>Wojciecha Chmielewskiego</strong>, dotąd autora dwóch zbiorów opowiadań (&#8222;Biały bokser&#8221; i <a href="http://44.org.pl/2008/10/23/nowy-zbior-opowiadan-wojciecha-chmielewskiego/">&#8222;Brzytwa&#8221;</a>). Fragmenty książki pisarz prezentował na żywo przed rokiem na swoim <a href="http://44.org.pl/2009/05/08/chmielewski-w-dusznym-cyklu-czworek-w-n44/">spotkaniu autorskim</a> w ramach czwórkowego <a href="http://44.org.pl/2009/02/23/duszny-cykl-czworek-w-klubie-n44/">dusznego cyklu</a>,  a także <a href="http://44.org.pl/2009/11/23/nowa-proza-chmielewskiego-w-kwartalniku-wyspa/">drukował w kwartalniku &#8222;Wyspa&#8221;</a>.</p>
<p style="text-align: justify;">&#8222;Bohater powieści &lt;Kawa u Doroty&gt; - czytamy w nocie od wydawcy &#8211; lubi przychodzić do knajpy, z okien której rozciąga się widok na jedną z pryncypalnych ulic miasta. Przesiaduje tam często, a widoki, które odkrywa przed nim jego wyobraźnia, układają się w obraz przeżytych lat. Ten artysta-malarz, z powodzeniem wystawiający niegdyś swe prace w prestiżowych galeriach, od kilkunastu lat nie stworzył niczego godnego uwagi. Tłumaczy to nawałem pracy, zaabsorbowaniem dniem dzisiejszym, rodziną, nie może jednak pozbyć się dręczących go wątpliwości. Być może jego obecny stan należy tłumaczyć także epoką, w której dorastał &#8211; stan wojenny wielu osobom na zawsze odebrał nadzieję na normalny rozwój, zwyczajne życie. Czy bohater został skażony niemocą, w której znajdował się nasz kraj w ponurych latach 80. ubiegłego stulecia, i nie potrafi poradzić sobie z rzeczywistością? Wyraźnie stanął na rozdrożu. Rozwikłanie zagadki głównej postaci jest możliwe także dzięki innym powieściowym protagonistom, przyjaciołom i wrogom, żyjącym i tym, którzy już odeszli. W ich losach artysta próbuje odczytać wzór własnego życia, odnaleźć ciemną ścieżkę wiodącą być może do odkrycia prawdy o sobie, która przyniesie nadzieję na zmianę.&#8221;</p>
<p style="text-align: justify;">Poniżej prezentujemy początek powieści, zachęcając do lektury całości: </p>
<p style="text-align: justify;">&#8222;Zamordowali chłopaka. Miał na imię Bogdan, był w wyższej klasie. Widywałem go na korytarzach i w kiblu. Niczym szczególnym się  nie wyróżniał. Brunecik, pociągła twarz, Marcin Borowicz tuż  przed maturą albo może Emil Sinclair, bohater powieści, którą przeczytałem ostatnio. Tak teraz o Bogdanie myślałem.</p>
<p style="text-align: justify;">W załomie muru przy sali od francuskiego najchętniej siadywałem na drewnianej podłodze. Sam albo z Sylwią. Ta dziewczyna jakoś lgnęła do mnie i w klasie już uważano nas za parę. Wyobrażałem sobie morderstwo dokonane na zimno na niewinnej ofierze, którą następnie wrzucono do ścieku zwanego Wisłą. Sylwia coś do mnie mówiła, kartkowała zeszyt czy książkę, obserwowałem ją jakby zza cienkiej zasłony. Za co? W kieszeniach Bogdan miał zapewne to, co ja: chustkę, podarte bilety autobusowe, długopis &lt;Zenith&gt; oraz legitymację szkolną w plastykowej ramce. Moja była w kolorze żółtym. Został zakatowany lub może uduszony. Wszystkie szczegóły śmierci Bogdana starannie przed nami zatajano, by atmosfera w liceum była taka, jak dawniej. To się nie udało. Śmierć chłopaka, z którym mijałem się na schodach w starej części budynku, z którym zapisany byłem do szkolnej biblioteki i którego ręce dotykały tych samych drabinek w sali gimnastycznej, spowiła szkolne korytarze beznadzieją z niczym dotąd nieporównywalną. Może właśnie o to chodziło mordercom Bogdana. Zleceniodawcą musiał być oficer Służby Bezpieczeństwa, znający się na psychice ofiar. Potrafił wyobrazić sobie ich reakcję na czyn, który przecież był powtarzalny, mógł spotkać każdego z nas.&#8221;<!-- Social Bookmarking Reloaded BEGIN --></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://44.org.pl/2010/06/01/wojciech-chmielewski-debiutuje-jako-powiesciopisarz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Posmoleński wywiad z Horodniczym i Bończą-Tomaszewskim w nr. 1 &#8222;Rzeczy Wspólnych&#8221;</title>
		<link>http://44.org.pl/2010/05/26/wywiad-z-horodniczym-i-boncza-tomaszewskim-w-nr-1-rzeczy-wspolnych/</link>
		<comments>http://44.org.pl/2010/05/26/wywiad-z-horodniczym-i-boncza-tomaszewskim-w-nr-1-rzeczy-wspolnych/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 26 May 2010 15:09:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>administracja</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lans]]></category>
		<category><![CDATA[Nowości]]></category>
		<category><![CDATA[Teksty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://44.org.pl/?p=3239</guid>
		<description><![CDATA[Ukazał się właśnie pierwszy numer nowego periodyku &#8211; &#8222;Rzeczy Wspólne&#8221;, wydawanego przez Fundację Republikańską. Premierowe wydanie pisma otwiera artykuł wstępny naczelnego Bartłomieja Radziejewskiego, bezpośrednio po którym zamieszczono &#8211; przeprowadzony także przezeń &#8211; obszerny wywiad z redaktorami &#8222;Czwórek&#8221;: Nikodemem Bończą-Tomaszewskim i Markiem Horodniczym pt. &#8222;Błogosławiony dyskomfort&#8221;. Poniżej prezentujemy wybrane fragmenty publikacji, zachęcając Państwa do lektury całości. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Ukazał się właśnie pierwszy numer nowego periodyku &#8211; <a href="http://www.rzeczywspolne.pl/"><strong>&#8222;Rzeczy Wspólne&#8221;</strong></a>, wydawanego przez <a href="http://media.republikanie.org/">Fundację Republikańską</a>. Premierowe wydanie pisma otwiera artykuł wstępny naczelnego <strong>Bartłomieja Radziejewskiego</strong>, bezpośrednio po którym zamieszczono &#8211; przeprowadzony także przezeń &#8211; obszerny <strong>wywiad</strong> z redaktorami &#8222;Czwórek&#8221;: <strong>Nikodemem Bończą-Tomaszewskim</strong> i <strong>Markiem Horodniczym</strong> pt. &#8222;Błogosławiony dyskomfort&#8221;. Poniżej prezentujemy wybrane fragmenty publikacji, zachęcając Państwa do lektury całości.</p>
<p style="text-align: justify;">&#8222;<strong>Radziejewski</strong>: Na dzieje Polski od XVIII wieku możemy spojrzeć jako na pasmo katastrof narodowych. Pod Smoleńskiem wydarzyła się kolejna. Różnica jest taka, że wszystkie poprzednie katastrofy przytrafiały się nam w czasach wojny lub niepokoju, a tym razem stało się inaczej. Przed 10 kwietnia żyliśmy w przekonaniu o niezmąconym bezpieczeństwie, pokoju i dobrobycie. Co będzie teraz?</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Horodniczy</strong>: Pan użył czasu przeszłego, mówiąc, że żyliśmy &#8211; tu już moja opinia &#8211; w PR-owsko wykreowanym stanie technokratycznego błogostanu. Ja natomiast jestem pesymistą, a może realistą i uważam, że ten stan rzeczy od razu się nie zmieni. Gra toczy się gdzieś indziej i o coś poważniejszego. Intuicyjnie przeczuwają to środowiska, które od lat grają na podłączenie nas do zachodniej, zeświecczonej kultury czy cywilizacji. Panika, w jaką wpadli ideolodzy i aktywiści tych środowisk w związku z Tragedią Smoleńską, świadczy o tym, że boją się polskości. To, co było uśpione, zakorzenione w tradycji, okazało się wciąż żywe. I cała ich koncepcja budowy &lt;nowego wspaniałego społeczeństwa&gt; legła w gruzach. Bo również intuicyjnie, ale zupełnie inaczej niż oni, czuł to lud. Ta intuicja była bardzo silna &#8211; oczywiście chwilowa, wydarzeniowa, ona jeszcze trwa &#8211; i może być zaczynem czegoś większego.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Bończa-Tomaszewski</strong>: Myślę, że jest to pytanie o mesjanizm jako o pomysł na Polskę. W naszej wspólnocie narodowej jest coś takiego jak zmęczenie nowoczesnością. Zmęczenie po komunizmie odreagowaliśmy w latach dziewięćdziesiątych, próbując zapomnieć o cierpieniu i skupić się na budowie szczęśliwego społeczeństwa dobrobytu. I jest to zrozumiałe, taki &lt;oddech&gt; Polakom się należy. Z drugiej strony widzimy ostatnie 200-300 lat naszej historii jako pasmo klęsk cywilizacyjnych, przede wszystkim politycznych i gospodarczych. Polska historiografia od połowy XIX wieku koncentruje się na narodowych klęskach i takie spojrzenie przeniknęło do podręczników szkolnych, do powszechnej świadomości, tworząc obraz fatum ciążącego nad naszą współczesną historią. Jednak dużo zależy od perspektywy, którą przyjmiemy, wartościując dzieje. Moim zdaniem w konfrontacji z nowoczesnością Polscy odnieśli także sukcesy. Można tu na przykład wskazać proces formowania się nowoczesnego narodu polskiego. Pod wieloma względami przeszliśmy ten proces o wiele lepiej niż inne narody Europy. [...]</p>
<p style="text-align: justify;">Katastrofa uświadomiła nam istnienie jakiejś tajemniczej siły, o której istnieniu zupełnie zapomnieliśmy. Obudziła coś mocniejszego od nas, silniejszego zarówno od ładu instytucjonalnego, jak i od ludzi &#8211; aktorów wydarzeń. Mówiąc językiem Hegla, objawił się &lt;duch narodu&gt;. [...]</p>
<p style="text-align: justify;">Jednak katastrofa Smoleńska i nasza reakcją na to wydarzenie nieustannie kierują nas w stronę polskiego mesjanizmu i w pewnym sensie nastąpił jego kolejny triumf. Kiedy rozpoczynaliśmy wydawanie &lt;44&gt;, mieliśmy problem z przełamaniem pewnych klisz funkcjonujących wśród inteligencji. Do czasu katastrofy spotykaliśmy się z zarzutami, że mesjanizm jest ideą oderwaną od rzeczywistości i zupełnie nieprzystającą do współczesnych realiów. 10 kwietnia 2010 roku to się skończyło.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Horodniczy</strong>: Zmieniła się atmosfera mówienia o mesjanizmie. Dwa przykłady. Głos profesora Andrzeja Zybertowicza, agnostyka, który stwierdził, że w odniesieniu do 10 kwietnia 2010 jest to bodaj najlepsza narracja i głęboko sympatyzuje z tymi, którzy sięgając po mesjanizm, wyłączają na pewien czas racjonalne myślenie i zajmują się odczytywaniem symboli. Kolejny przykład to wywiad Jana Rokity dla &lt;Tygodnika Powszechnego&gt;, w którym mówi on, że nie jest w stanie walczyć z tryumfującą po Smoleńsku tradycją neoromantyczną i musi, chcąc nie chcąc, pochylić głowę przed narracją mesjanistyczną. [...]</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Radziejewski</strong>: Od tego, co będziemy potrafili o tragedii smoleńskiej powiedzieć, w ogromnym stopniu zależeć będzie to, co w nas po niej pozostanie.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Bończa-Tomaszewski</strong>: W polskim społeczeństwie pozostanie poczucie osamotnienia. Nie chciałbym wchodzić w geopolitykę, chodzi mi raczej o samotność wobec nowoczesności. Europa nas nie rozumie i nic nie wskazuje, aby miało się to zmienić. Pozostajemy sami wobec globalizacji i traumy nowoczesności. Jesteśmy sami ze swoją historią oraz ze swoim cierpieniem i sposobem jego przeżywania. Jest to koniec marzenia, że zbawienie przyjdzie z Zachodu, zbawienie w postaci równych autostrad czy ciepłej wody z kranu. I wiary w to, że zachodnia humanistyka ma nam coś do zaproponowania. [...] Widoczna stała się także potrzeba akceptacji ze strony świata, jego współcierpienia wraz z nami. Tymczasem wybuch wulkanu, który sparaliżował ruch lotniczy, całkiem dosłownie pokazał, że jesteśmy sami &#8211; jeśli pojawi się problem, to Zachód nie będzie ryzykował. To jest coś, co pozostanie w pamięci. Jednak najważniejsze jest to, że jedynym miejscem, które nas przyciąga w czasie tragedii, jest kościół. Polak jak nie wie, co ma zrobić - biegnie do kościoła. I po Smoleńsku, tak jak wówczas, gdy umarł Papież, wszyscy zjawili się w świątyniach. To pokazuje, że Polacy nie posiadają żadnych prawdziwych instytucji poza Kościołem. To tak jakby duch narodu nie potrafił się w innymi miejscu zinstytucjonalizować.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Radziejewski</strong>: Mówiliście o samotności Polaków. Dłuższe osamotnienie oznaczałoby upadek narracji widzących zbawienie w integracji z Europą czy szerzej z Zachodem i tryumf tożsamości narodowej, czyż nie?</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><strong><strong>Horodniczy</strong></strong>: </strong>Chciałbym poczynić pewną generalną uwagę do tego, co środowisko &lt;44&gt; nazywa neomesjanizmem. Otóż naród Polski nie znalazł rzeczywistości, takiej jak państwo, w której wspólnota mogłaby się rozwijać. Patrząc na naszą historię ostatnich kilkuset lat, można wyciągnąć wniosek, że jest to skutek nieustannych zmagań z cierpieniem bez współczucia i niemożnością przeżywania żałoby. Ostatnie dni pokazały, że jest wiele spraw, które nie zostały dotąd w dostateczny sposób przemyślane. I tutaj pojawia się koncepcja neomesjanistyczna. W obrębie historii symbolicznej, Katyń jest jednym z przykładów nie przeżytej w pełni żałoby. Bo czym jest żałoba? Człowiek, który dowiaduje się, że jego bliski zginał, zabiega o to, by jego ciało zostało pochowane, aby oddać temu ciału stosowną cześć. Próbuje też zrozumieć za wszelką cenę, jak to się wydarzyło, wytłumaczyć całe zdarzenie. Potem chce nad zmarłym zapłakać, przemyśleć znaczenie jego śmierci i być bogatszym o to doświadczenie. Zbrodnia katyńska nie doczekała się takiego rytuału, a zatem jedno z fundamentalnych wydarzeń dla historii Polski XX wieku jest jakoś osamotnione, bezpańskie. I to nas uwiera. Cierpienie jest jątrzące. Święty Paweł w Liście do Tymoteusza głosi, że Pan Bóg doświadcza tych, których kocha. Katyń przypomina trochę doświadczenie Izraelitów w Starym Testamencie &#8211; nie pozwala poczuć się bezpiecznie, jest znakiem ciągłego zmagania się, błogosławionego dyskomfortu. Dariusz Gawin w jednym ze swoich tekstów tak mniej więcej zrekonstruował nasze główne narodowe dążenie: &lt;teraz już koniec z tym cierpiętnictwem, nie chcemy już więcej, gruba kreska, teraz idziemy w stronę nowoczesnego, silnego państwa!&gt;. A tu nagle Pan Bóg stawia nas przed takim wydarzeniem. I co teraz? Okazuje się, że &#8211; tak jak stwierdził Rokita &#8211; nie sposób nie przyjąć narracji mesjanistycznej. Modernizacja schodzi na drugi plan, bo ważniejsza okazuje się zapomniana tożsamość. [...]</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Radziejewski</strong>: Żałoba narodowa była również unikalnym przeżyciem estetycznym. Polacy doświadczyli podczas żałoby i grzebania bohaterów klasycznego piękna, którego dzisiaj się już masowo nie przeżywa. Zapomnianego piękna rytuału pogrzebowego, Wawelu i &lt;Requiem&gt; Mozarta.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Horodniczy</strong>: Mieliśmy do czynienia z patosem, który był na miejscu, z ładem uniwersum symbolicznego, który również był na miejscu. Wszystko było na miejscu. Ten naturalnie przyjmowany przez większość Polaków patos wpłynął też, jak sądzę, na ograniczenie komentarzy o charakterze prześmiewczym. Jeśli się pojawiły, natychmiast były napiętnowane. Raptem w świecie, w którym głównym orężem jest ironia, dystans i szyderstwo, czymś najbardziej naturalnym stały się powaga i patos. Ciekawe, w jaki sposób tragedia Smoleńska zostanie uwieczniona w sztuce: czy będą to wytwory pełne dystansu, próbujące przeprowadzić dekonstrukcję owego patosu czy też dzieła wzniosłe, przepojone powagą adekwatną do wydarzeń, z którymi się mierzą. [...]</p>
<p style="text-align: justify;"><strong><strong>Bończa-Tomaszewski</strong></strong>: Po śmierci Papieża czekaliśmy na wieszczów, a dostaliśmy sacro polo. Oby tym razem było inaczej.&#8221;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://44.org.pl/2010/05/26/wywiad-z-horodniczym-i-boncza-tomaszewskim-w-nr-1-rzeczy-wspolnych/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Spór o polską nacjologię &#8211; Łuczewski vs. Bończa-Tomaszewski</title>
		<link>http://44.org.pl/2010/05/19/spor-o-polska-nacjologie-luczewski-vs-boncza-tomaszewski/</link>
		<comments>http://44.org.pl/2010/05/19/spor-o-polska-nacjologie-luczewski-vs-boncza-tomaszewski/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 19 May 2010 20:17:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>administracja</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lans]]></category>
		<category><![CDATA[Nowości]]></category>
		<category><![CDATA[Teksty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://44.org.pl/?p=3217</guid>
		<description><![CDATA[Ostatnie wydanie &#8222;Kwartalnika Historycznego&#8221; (nr 4 / 2009), periodyku Instytutu Historii PAN, poświęcone zostało najnowszym osiągnięciom polskiej refleksji nad formowaniem narodu i kształtowaniem świadomości narodowej. W dyskusji, która zogniskowała się wokół książki Nikodema Bończy-Tomaszewskiego &#8222;Źródła narodowości&#8221;, obok Tomasza Stryjka i Jarosława Kiliasa, głos zabrał również Michał Łuczewski. W artykule &#8222;Przeszłość i przyszłość polskiej nacjologii&#8221; polemizuje on z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Ostatnie wydanie <a href="http://www.semper.pl/kwartalnik_historyczny/kh/"><strong>&#8222;Kwartalnika Historycznego&#8221;</strong></a> (<a href="http://www.semper.pl/kwartalnik_historyczny/kh/index.php?option=com_content&amp;view=article&amp;id=54:42009&amp;catid=1:spis-treci&amp;Itemid=3">nr 4 / 2009</a>), periodyku Instytutu Historii PAN, poświęcone zostało <strong>najnowszym osiągnięciom polskiej refleksji nad formowaniem narodu i kształtowaniem świadomości narodowej</strong>. W dyskusji, która zogniskowała się wokół <a href="http://www.wuwr.com.pl/szczeg.asp?num_id=2028">książki Nikodema Bończy-Tomaszewskiego &#8222;Źródła narodowości&#8221;</a>, obok Tomasza Stryjka i Jarosława Kiliasa, głos zabrał również <strong>Michał Łuczewski</strong>. W artykule <strong>&#8222;Przeszłość i przyszłość polskiej nacjologii&#8221;</strong> polemizuje on z przedstawioną w rozprawie redakcyjnego kolegi z &#8222;44 / Czterdzieści i Cztery&#8221; teorią rozwoju świadomości narodowej, wysuwając własną koncepcję rozumienia narodu &#8222;jako ruchu społecznego&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">Według Łuczewskiego, Bończa-Tomaszewski &#8222;wypracował własną oryginalną perspektywę badawczą&#8221;, z której wynikają trzy ważne konsekwencje: &#8222;Po pierwsze, autor zwraca uwagę na szczególną grupę, która posiadała bardzo specyficzny stosunek do swej podmiotowości &#8211; młodych mężczyzn. Po drugie, autor, próbując zrekonstruować ich świadomość, uprawia &#8211; śladem Carla Ginzburga &#8211; mikrohistorię czy też historię antropologizującą albo &#8211; mówiąc szerzej &#8211; subiektywizm. Po trzecie wreszcie, sięga po nie wykorzystywane dotychczas w tym kontekście materiały źródłowe: wiersze (Wojciech Kętrzyński) i malarstwo (Artur Grottger). Dzięki tym czterem krokom &#8211; interdyscyplinarnej perspektywie teoretycznej, szczególnej grupie badanej, metodzie mikrohistorycznej i wyjątkowemu typowi źródeł &#8211; autor tworzy niezwykle ciekawy, również dla zachodniego czytelnika, projekt. Co więcej, w jego pracy można wyczytać nie tylko ambicję, by polska nauka mówiła własnym głosem, lecz także chęć, by samą polskość przedstawić jako atrakcyjną, co widać doskonale w &lt;Zakończeniu: Dlaczego Nietzsche chciał być Polakiem?&gt;&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">&#8222;Mimo to &#8211; stwierdza w swoim tekście Łuczewski &#8211; obietnica unowocześnienia polskich studiów nad narodem w wykonaniu Bończy-Tomaszewskiego natrafia na pewne przeszkody. Istnieje bowiem cena, jaką autor musi zapłacić za swą oryginalność. Autor idzie do Europy, do nauk zachodnich, z polskim doświadczeniem, ale bez polskiej nacjologii &#8211; idzie sam bez &lt;naszych umarłych&gt;. Jego praca nie rozwija i nie wzmacnia polskiej tradycji, jest tak samo wykorzeniona, jak opisywani przez nią bohaterowie, nie daje też nadziei na to, że sama dyscyplina zacznie rozwijać się w sposób kumulatywny. Autor nie sformułował tu bowiem perspektywy teoretycznej, którą moglibyśmy zastosować w naszych badaniach. Jego propozycja badawcza jest tak wyjątkowa, że nie może stanowić wzoru pracy dla przyszłych pokoleń nacjologów.&#8221;</p>
<p style="text-align: justify;">&#8222;Ostateczną więc ceną za dążenie do nowoczesności, jaką płaci Bończa-Tomaszewski, jest paradoksalnie opuszczenie właściwego pola nowoczesnej nacjologii. Nie jest to jednak cena wygórowana&#8221; &#8211; konkluduje Łuczewski.</p>
<p style="text-align: justify;">Komentując jego opinie, autor &#8222;Źródeł narodowości&#8221; skrytykował dążenie Łuczewskiego do ścisłej kategoryzacji zjawisk procesu narodowotwórczego jako &#8222;złudne, zrodzone za pozytywizmu dążenie do scjentyzacji badań humanistycznych&#8221;. Bończa-Tomaszewski dodał jednocześnie: &#8222;Na szczęście ta część propozycji teoretycznych pozostała bez zasadniczego wpływu na najnowszą, jeszcze nie wydaną, <a href="http://nauka-polska.pl/dhtml/raporty/praceBadawcze?rtype=opis&amp;lang=pl&amp;objectId=214163">książkę Michała Łuczewskiego o unarodowieniu chłopów</a>, w której rozwinięta została teoria narodu jako ruchu społecznego. Jako jeden z pierwszych czytelników tej książki muszę powiedzieć, że ze względu na <a href="http://44.org.pl/2009/05/16/prezydent-nagrodzil-michala-luczewskiego/">wybitną rangę</a> należy ją zestawić z pracami Floriana Znanieckiego. Na całościową polemikę przyjdzie czas po jej wydaniu&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://44.org.pl/2010/05/19/spor-o-polska-nacjologie-luczewski-vs-boncza-tomaszewski/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Podziemne motyle&#8221; Wencla od dziś w sprzedaży</title>
		<link>http://44.org.pl/2010/05/12/podziemne-motyle-wencla-od-dzis-w-sprzedazy/</link>
		<comments>http://44.org.pl/2010/05/12/podziemne-motyle-wencla-od-dzis-w-sprzedazy/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 12 May 2010 14:30:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>administracja</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lans]]></category>
		<category><![CDATA[Nowości]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://44.org.pl/?p=3192</guid>
		<description><![CDATA[Od dzisiaj za jedyne 19,90 zł w salonach sieci Empik i wielu księgarniach, w tym także internetowych, można kupić nowy tom wierszy Wojciecha Wencla &#8222;Podziemne motyle&#8221;. Na zbliżających się I Warszawskich Targach Książki w Pałacu Kultury i Nauki poeta będzie podpisywał swoją książkę &#8211; zapraszamy już w najbliższy piątek, 14 maja, w godz. 16:00-17:00 do stoiska Wydawnictwa Nowy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Od dzisiaj za jedyne 19,90 zł w salonach sieci Empik i wielu księgarniach, w tym także internetowych, można kupić <strong>nowy tom wierszy Wojciecha Wencla &#8222;Podziemne motyle&#8221;</strong>. Na zbliżających się <strong>I Warszawskich Targach Książki</strong> w Pałacu Kultury i Nauki <strong>poeta będzie podpisywał</strong> swoją książkę &#8211; zapraszamy już w najbliższy <strong>piątek, 14 maja</strong>, w godz. <strong>16:00-17:00</strong> do stoiska <a href="http://www.nowy-swiat.pl/ns/"><strong>Wydawnictwa Nowy Świat</strong></a> (nr <strong>A47</strong>).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://44.org.pl/2010/05/12/podziemne-motyle-wencla-od-dzis-w-sprzedazy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
